W zabytkowych, surowych wnętrzach Młyna Hilberta czas na chwilę się zatrzymał. W sobotni wieczór, 28 marca, mieszkańcy regionu mieli okazję uczestniczyć w niezwykłym koncercie relaksacyjnym, podczas którego główną rolę zagrał hipnotyzujący handpan. To było spotkanie z dźwiękiem, który leczy duszę i pozwala wejść w nowy sezon z czystą energią.
Pierwszy tydzień wiosny to idealny moment na regenerację. Kameralna atmosfera młyna, maty rozłożone na podłogach i ciepłe koce stworzyły przestrzeń, w której każdy mógł poczuć się bezpiecznie i swobodnie. Gwiazdą wieczoru był Łukasz Osiński – artysta, którego pasja wykracza daleko poza ramy samej muzyki.
Artysta o wielu twarzach
Łukasz Osiński to postać niezwykle wszechstronna. Choć od lat znany jest lokalnie jako basista w zespołach rockowych, jego serce bije również w rytmie mindfulness. Jako certyfikowany absolwent kursu uważności MBSR, doskonale wie, jak za pomocą dźwięku wprowadzić słuchaczy w stan głębokiego odprężenia. Na co dzień Łukasz maluje, tworzy autorskie ziołowe kadzidła i akompaniuje warsztatom pracy z ciałem.
Podczas sobotniego koncertu artysta przygotował specjalny podkład muzyczny w częstotliwości 432 Hz. W świecie muzyki relaksacyjnej wierzy się, że wibracje o tej częstotliwości współgrają z naturalnym rytmem wszechświata, pomagając redukować stres i harmonizować organizm.
Muzyka w rytmie pór roku
Jeśli nie udało Wam się dotrzeć na marcowe spotkanie, mamy dobre wiadomości. Koncert w Młynie Hilberta to początek cyklu, który celebruje najważniejsze momenty w kalendarzu natury. Wydarzenia te będą towarzyszyć nam przy każdorazowej zmianie pory roku. Letnie przesilenie: 20 czerwca (sobota), a także koniec lata: 19 września (ostatnia sobota najcieplejszej pory roku) – czas na wyciszenie i pożegnanie promieni słońca.
Warto śledzić zapowiedzi na fanpage Młyna Hilberta na Facebooku, ponieważ liczba miejsc w klimatycznych wnętrzach młyna jest ograniczona, a zainteresowanie tego typu „kąpielami w dźwięku” stale rośnie. Pamiętajcie, by na kolejne spotkania zabrać ze sobą wygodny strój, matę i koc – komfort jest tu kluczem do pełnego przeżycia tej muzycznej podróży.
Tekst i foto: Karolina Osińska-Marcińczyk











