Strona główna / Wywiady / Legendy zaklęte w muzyce

Legendy zaklęte w muzyce

„Słuchacz może w środku koncertu, po dzikiej Irlandzkiej polce porywającej do tańca, zatęsknić z nami za niedosiężną już naturą ze skutej lodem Norwegii, gdzie życie ludzi było ciężkie, a renifery przemierzały pokryte śniegiem góry i lasy” tak o swojej muzyce mówi Paweł Ulatowski „Raido”, który wraz z żoną Lidią „Skjere” stworzył zespół Żniwa. Zespół, który gra na magicznych instrumentach i muzyką opowiada zapomniane legendy, niosąc tym samym autentyczność i emocje, których doświadczamy wszyscy. Z Raido i Skjere rozmawia Agnieszka Góralczyk.

Wykonujecie muzykę neoceltycką, słowiańską i nordycką – czym się ona charakteryzuje?

Powiedziałbym, że wykonujemy muzykę słowiańską, ale przede wszystkim dlatego, że jesteśmy i czujemy się Słowianami. Natomiast nasza muzyka i to, o czym opowiada rzeczywiście jest inspirowane muzyką i legendami Słowian, Celtów i Nordów (choć nie tylko). Nierzadko sięgamy do wszelakich źródeł historycznych, ale następnie staramy się “dożniwić” i przełożyć na współczesny grunt to, co tam znajdziemy. Czyli, mówiąc wprost, szanujemy i czerpiemy z tradycji, ale dodajemy zawsze coś od siebie. Jeśli miałbym określić, czym się charakteryzuje nasza muzyka, to powiedziałbym, że uderza w pierwotne instynkty nas wszystkich i celebruje powiązanie z naturą. Na koncertach staramy się przede wszystkim wzajemnie z publicznością ładować się pozytywną energią. Natomiast nie stronimy także od utworów spokojniejszych, poważniejszych, albo takich, które skupiają się na problemach, wprowadzając w nostalgię czy są po prostu smutne: staramy się ukazywać całe spektrum emocji, których wszyscy doświadczamy. Generalnie, podstawą naszej muzyki i całego konceptu Żniw jest autentyczność. Gramy zawsze 100% na żywo, bez podkładów czy sampli, akustycznie i prawdziwie. To samo tyczy się muzyki – słuchacz może w środku koncertu, po dzikiej Irlandzkiej polce porywającej do tańca, zatęsknić z nami za niedosiężną już naturą ze skutej lodem Norwegii, gdzie życie ludzi było ciężkie, a renifery przemierzały pokryte śniegiem góry i lasy.

Na jakich instrumentach gracie? Bo wydają się one być wręcz magiczne.

Dla nas te instrumenty rzeczywiście są magiczne! Fascynują nas i bardzo do siebie przyciągają. Tak bardzo, że chcemy je zabierać na scenę i dzielić się ich magią z publicznością. Skjere oprócz najstarszego znanego ludziom instrumentu, jakim jest głos, gra także na skrzypcach pięciostrunowych, flecie poprzecznym, piccolo, używa tin whistle w różnych tonacjach, gra też na 1,5 metrowej fujarze alikwotowej, saksonecie, na całym stosie różnego rodzaju przeszkadzajek i na 38-strunowej harfie celtyckiej. Raido używa przede wszystkim lutni romantycznej, cajona z tamburynem, buzuki irlandzkiego, didgeridoo, tagelharpy nordyckiej, śpiewu gardłowego i tradycyjnego, fletów irlandzkich oraz kolejnej partii przeszkadzajek. Natomiast nie możemy jednoznacznie określić, że to koniec, ponieważ w domu czy na nagraniach możemy użyć znacznie więcej – mamy tam wiele innych instrumentów folkowych, a poza tym gramy na tych współczesnych, takich jak altówka, kontrabas, klarnet czy fortepian. Co więcej – czy śpiew gardłowy to już inny instrument niż śpiew tradycyjny? Czy gra smyczkiem od tagelharpy na lutni czyni ją już nowym instrumentem? Brzmienie jest całkowicie odmienne, ale to dalej te same przedmioty. Instrumenty w istocie są magiczne!

Wasza muzyka inspirowana jest dawnymi legendami? Jakimi?

Rzeczywiście – legendy bardzo często są źródłem naszych inspiracji. Zazwyczaj są to te opowieści, które najbardziej nam się podobają, intrygują nas czy uważamy, że są po prostu ciekawe. Przykładowo, w tej chwili jesteśmy tuż przed wydaniem naszego najnowszego albumu “Bestiariusz”. Będzie można znaleźć na nim rozmaite legendy opisujące najróżniejsze słowiańskie stwory, bestie, demony czy inne istoty. Pochodzenie niektórych opowieści trudno jest nawet jednoznacznie określić, bo co źródło, to trochę inna wersja historii! Na płycie znajdą się też takie legendy, które pochodzą spoza Europy (na przykład utwór o demonie pustynnym z mitologii arabskiej) czy opowieści z fantasy Tolkiena (o Beornie zmieniającym się w niedźwiedzia), a nawet takie, które sami wymyśliliśmy (jak ta o stworku, który zachęca do wyruszenia w przygodę).

Jak brzmią utwory sprzed wieków?

To bardzo trudne pytanie. Niestety, choć oczywiście mamy w repertuarze utwory z muzyki dawnej, to te, które najbardziej nas interesują, nie zostały nigdzie spisane. Były one wykonywane przez podróżujących bardów, albo lokalnych muzyków w wioskach, a nie na dworach, w filharmoniach czy salach koncertowych, gdzie wszystko było zapisywane w nutach. Dlatego mamy bardzo mało informacji, jak brzmiała naprawdę dawna muzyka. Nie mamy wielu jednoznacznych źródeł, ale możemy wiele wnioskować po instrumentach, które są znajdowane w ikonografii albo wykopaliskach. Możemy też zajrzeć wgłąb siebie samych i podążyć za intuicją. Akustyczna muzyka grana na prawdziwych instrumentach tworzy bardzo wyjątkowy klimat i szczególne połączenie między muzykami oraz słuchaczami. Sięgając do takich “nie do końca historycznych” źródeł, można również bardzo wiele “wykopać”.

Tworzy Pani rękodzieło. Co wychodzi spod Pani ręki?

Tak, tworzę rękodzieło zarówno na potrzeby zespołu (stroje, dekoracje, merch), jak i po prostu dla siebie. Lubię robić biżuterię i ozdoby, ale także szyję stroje współczesne i historyczne, tkam krajki i haftuję.

Amulety ręcznie robione – przed czym chronią, jaką mają symbolikę?

Przyznam, że rzadko inspiruję się konkretnymi symbolami z historii czy religii pogańskich (lub jakichkolwiek innych). Zamiast tego wolę tworzyć przedmioty, które przemawiają do wyobraźni samą swoją estetyką, albo skojarzeniami, które są dla mnie ważne. Przykładowo, uwielbiam wykorzystywać elementy związane z naturą (bo jest mi bardzo bliska) – muszle, drewno czy kamienie i minerały.

Wasza muzyka jest określana jako pagan folk, a twórczość mocno osadzona w słowiańskich klimatach. Co było dla Was inspiracją do stworzenia projektu Żniwa?

Oboje graliśmy już od pewnego czasu w zespołach folkowych i historycznych, natomiast zależało nam na stworzeniu czegoś własnego, opartego nie tylko na tradycji czy naszych gustach, ale również naszej miłości i wartościach. Oczywiście inspirowała nas też muzyka innych zespołów z tego i innych gatunków, wśród których najważniejszy był dla nas holenderski projekt Omnia – również tworzony przez małżeństwo muzyków, których swoją drogą ostatnio mieliśmy ogromną radość i zaszczyt poznać osobiście. Do naszych inspiracji należą też takie zespoły jak Żywiołak, Percival, Rapalje, Wardruna, Łysa Góra, Gaelic Storm czy Heilung.

Fascynujecie się Wiedźminem. Znajdziemy odwołania do niego w Waszej muzyce?

Tak, Wiedźmin to niezwykle ciekawe uniwersum, które ma szczególne miejsce w naszych sercach. Natomiast powiedzielibyśmy raczej, że nasze inspiracje stanowią te same źródła, na których było ono oparte – czyli historia, tradycja, mitologia i fantastyka słowiańska oraz europejska. Zdarzyło nam się też wykonywać utwory z gier czy filmów o Wiedźminie, takie jak “Wilcza zamieć” czy “Wieczny ogień”.

„Kołyska i szubienica” czy „Kupalnocka” niosą ze sobą trochę mroczny klimat – o czym są te utwory? Gdzie były nagrywane?

Tak – “Kołyska i szubienica” rzeczywiście niesie ze sobą trochę mrocznego klimatu. To utwór opowiadający o życiowych paradoksach, których wszyscy doświadczamy. Utwór ma tylko jedną zwrotkę, a pozostała część historii prowadzona jest przez muzykę. Historia opowiada o drwalu, który idzie ściąć drzewo do lasu. Z tego jednego drzewa powstanie zarówno kołyska dla dziecka, jak i szubienica, na której ktoś zawiśnie. Natomiast jeśli chodzi o “Kupalnockę”, to absolutnie nie wiązałbym jej z mrokiem. To jeden z najważniejszych utworów dla Żniw i także jeden z najbardziej pozytywnych, jakie stworzyliśmy. W zasadzie jest dokładnie o przeciwieństwie mroku – utwór opowiada o pokonaniu ciemności przez światło i nowym, dobrym rozdziale. Kupalnocka to czas, kiedy dzień jest najdłuższy w roku, a noc staje się najkrótsza. Wszystkie niebezpieczeństwa odchodzą w cień i światłość wygrywa. Dawni Słowianie przed Nocą Kupały nawet nie wchodzili do jezior czy rzek, ponieważ według wierzeń znajdowały się tam potwory takie jak utopce – w Noc Kupały natomiast wszyscy szli się kąpać, bo mrok został pokonany. Naszą “Kupalnocką” staramy się ładować słuchaczy i siebie pozytywną energią i radością. Świętujemy piękno natury i cyklu, który wciąż się powtarza, wdzięczność, radość i miłość. Oba utwory zostały nagrane, zmiksowane i zmasterowane w studio “Odbiornik” w Obornikach Śląskich przez Jacka Maciołka. “Kołyska i szubienica” pochodzi z naszej pierwszej płyty – EPki “Żniwa”, a “Kupalnocka” to centralny utwór  (siódmy z trzynastu) z albumu “Dwa żywioły”. Swoją drogą, tytuł “Dwa żywioły” nawiązuje właśnie do żywiołów wody i ognia, czyli tych, które były kluczowe podczas świętowania Nocy Kupały.

„Na trakcie Żniw” to wydarzenie, które skupia społeczność kochającą słowiański folklor – proszę o nim opowiedzieć.

Na trakcie Żniw to festiwal, którego pierwsza edycja powstała po części z przypadku. Kręciliśmy w tamtym czasie nasz pierwszy teledysk, nasi fani wsparli nas i obdarowali nas obficie. W ramach wdzięczności, wraz przyjaciółmi, którzy byli w stanie zapewnić nam wszelką technikę, zorganizowaliśmy koncert. Mógł się on wtedy odbyć tylko w formie koncertu przesyłanego na żywo na YouTube. Zaprosiliśmy wtedy też wrocławski zespół Dziwoludy – każdy wykonał swój koncert, ale zagraliśmy również wyjątkowe dla nas kooperacje. Koncert wyszedł pięknie, wciąż go wspominamy. Dostaliśmy tak wiele podziękowań i pozytywnych recenzji od widzów, że postanowiliśmy spróbować powtórzyć to rok później. Zagrała wtedy Łysa Góra, w kolejnym roku był to Żywiołak, potem Percival – zagrali także Daj Ognia, Kosy, Furda, Huskarl, Rustica i Gudar, a w zeszłym roku pojawili się Szlakiem Starych Drzew i czeski Deloraine. Zawsze podstawą doboru zespołów było po prostu to, co szanujemy i nam się szczerze podoba. Zawsze są to też zespoły, które grają na żywo, a nie z tak zwanego playbacku czy półplaybacku. Bardzo istotnym elementem “Na trakcie Żniw” są kooperacje między występującymi zespołami. Zawsze sprawiały nam one ogromną radość, ponieważ połączenie, które powstaje pomiędzy muzykami podczas wspólnej gry – w szczególności na akustycznych instrumentach – jest nieporównywalne do niczego innego.

Jakie pogańskie, słowiańskie motywy przewijają się w waszej twórczości?

Przede wszystkim są to legendy, a także obrzędy, zwyczaje czy nawet przesądy popularne na Słowiańszczyźnie – zarówno w dawnych czasach, jak i współcześnie. Sięgamy również po tradycje innych kultur, starając się je zrozumieć i opowiedzieć o nich naszej publiczności. Ponadto niezwykle bliski jest nam temat połączenia z naturą oraz celebrowanie prostych, ale pięknych i ponadczasowych wartości, takich jak miłość, radość, wdzięczność czy szacunek do przyrody.

Zagracie podczas festiwalu Dni Chwały, który odbędzie się na Zamku Sarny – czujecie już jego klimat?

Tak, i niecierpliwie wyczekujemy tego wydarzenia! Uwielbiamy klimaty zamkowo-rycerskie i uważamy, że to znakomita okazja dla organizatorów oraz występujących na podzielenie się czymś niecodziennym i wartościowym z gośćmi, którzy biorą udział w tego typu imprezach.

Dziękuję za rozmowę

Foto: użyczone

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *