Jest otwartą i przemiłą osobą. Kocha tatuaże i się tej miłości nie wstydzi. Swój codzienny ból wynikający z choroby przekuła w misję. Choć jest osobą znaną w show biznesie pozostała sobą. Jest prawdziwa i boli ją, że każde jej osiągnięcie przypisywane jest nazwisku. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk, Monika Miller pokazuje siebie, jaką jest na co dzień, a nie jaką chcą ją widzieć w świecie gwiazd.
Urodziła się Pani w Kamieńcu Podolskim na Ukrainie. Ważnym historycznie mieście dla Polski. Często odwiedza Pani miejsce swoich narodzin?
MM: Niestety bardzo rzadko. Za rzadko. Teraz jest to wręcz prawie niemożliwe. Zazwyczaj jeździliśmy autokarem, a podróż tam trwa prawie 15 godzin. Samoloty teraz też nie latają, więc nic nie da się na razie zrobić. Jednak bardzo tęsknię za domem, a najbardziej za życzliwością ludzi, którzy tam mieszkają.
Miała Pani 15 lat, kiedy zaczęła stawiać pierwsze kroki w wielkim świecie. Zaczęło się od modelingu alternatywnego – czyli?
MM: Jest to modeling, w którym pojawiają się modelki i modele alternatywni, czyli nie tacy, którzy pasują do ogólnego schematu. Modelki zazwyczaj kojarzą się nam z kimś bardzo chudym i wysokim. A w modelingu alternatywnym jest tak, że model czy modelka ma np. inny kształt ciała, ktoś ma np. tatuaże czy kolczyki. Na co dzień się wyróżnia i nie jest uznawany za osobę, która mogłaby pójść po wybiegu.
Skąd miłość do tatuaży?
MM: Wszystko zaczęło się przypadkiem. Gdy szłam na pierwszy tatuaż, który zrobiłam na przedramieniu w wieku 15 lat, był to malutki klucz wiolinowy. Wówczas pierwszy raz spotkałam się z osobami, które były wytatuowane. Widziałam kobiety, które są mocno pokryte tatuażami i zakochałam się w tym, jak to wygląda.
Jak są dziś odbierali ludzie, których ciało zdobią tatuaże?
MM: Teraz jest już spokojniej. Bardzo rzadko dostaję jakiekolwiek negatywne komentarze związane z tatuażami, a jeżeli już się zdarzają, to jest ich niewiele. Bardzo rzadko słyszę też nieprzychylne komentarze na ten temat. Myślę, że jest już z tym lepiej.
Jakie rysunki,symbole zdobią Pani ciało?
MM: Mam np. wytatuowanych bardzo wiele zębów, dlatego, że bardzo często śnię o tym, że wypadają mi zęby. Mam wytatuowanego kota sfinksa, którego miał mój tata. Moje rysunki są nostalgiczne dla mnie i kojarzą mi się z danym momentem w moim życiu. To taka mapa pamięci.
Wykonanie którego tatuażu było najbardziej czasochłonne i bolesne?
MM: Najbardziej czasochłonny i bolesny był tatuaż na klatce piersiowej. Nie ma tam zbyt dużo tłuszczu. Są to kości, a na kościach boli najbardziej. Poza tym chorowałam na powracające atopowe zapalenie skóry w tym miejscu i to był jeden z powodów, dla których zdecydowałam się na tatuaż. Chciałam po prostu ukryć wszystkie blizny. Wykonanie tatuażu trwało bardzo długo, bo musieliśmy go podzielić na wiele sesji. Chyba było ich aż dziewięć.
Ile ma Pani tatuaży?
MM: To nie jest wykonalne by je policzyć. Mam całe lewe ramię w takich oldskulowych kropkach i gwiazdkach, więc nie wiem, czy one by się liczyły jako oddzielny tatuaż.
A makijaż – jaki musi być?
MM: Musi wyrażać to jak się czuję danego dnia. Kompletnie. Siadam i maluję się bez planu, tak jak się czuję.
Kolczyki i kolczykowanie – upiększają czy szpecą? mogą uzależnić, a chęć by mieć ich więcej będzie z każdym kolejnym rosła?
MM: Tatuaże tak. Uzależniają. Jeżeli zaś chodzi o kolczykowanie wydaje mi się, że to zależy od osoby, która się kolczykuje, bo zazwyczaj osoby, które wykonują sobie piercingi są bardziej ekstrawertyczne i spontaniczne. A to jest odważny rodzaj ludzi i jak widzą, że mają okazję sobie coś przekuć to po prostu to robią. Jak to widzę w ten sposób.
W 2019 r. wkracza Pani znów do świata gwiazd – udział w programie „Taniec z gwiazdami” i wytańczone piąte miejsce. Co oprócz popularności daje uczestnictwo w takich programach?
MM: Są to niezapomniane chwile. Jest to coś ,co może zdarzyć się w życiu człowieka tylko raz. Taka przygoda. Bardzo wiele nauczyłam się o sobie. Dowiedziałam się o wielu problemach jakie tak naprawdę miałam. Nie tylko pod względem psychologicznym, ale też ujawniło się bardzo wiele chorób. Widziałam jak odbijają się treningi, tańce i występy na mnie, a jak na innych uczestnikach. Powiem tak: jeżeli ktoś dostanie zaproszenie do takiego programu to polecam. Jest to super przygoda.
A ogólnie lubi Pani tańczyć?
MM: Miłość do tańca narodziła się zdecydowanie w trakcie trwania programu. Wcześniej miałam tańce w szkole, ale to były tańce nowoczesne dla małych dziewczynek. Wówczas nie lubiłam tańczyć. Byłam „drewniana”, bo nie czułam się bezpiecznie i komfortowo ze swoim ciałem. Do tej pory mam z tym problem, ale po programie jest już lepiej i tak mi się spodobał taniec, że zaczęłam chodzić na taniec nowoczesny i przez jakiś czas tańczyłam, ale teraz nie mam po prostu z kim tańczyć (śmiech).
W 2020 r. w serialu „Gliniarze” pojawia się postać policyjnej informatyk Żanety Kujawskiej grana przez Monikę Miller. Jaka jest Monika, a jaka jest Żaneta? A może obie są do siebie bardzo podobne?
MM: Są podobne. Żaneta ma jednak niektóre cechy, których ja nie posiadam, które muszę sztucznie nakręcać. Muszę być bardziej otwarta, spontaniczna, wyszczekana. Muszę być większą łobuzicą. Na co dzień jestem cicha, spokojna, grzeczna i mam mniej tej energii. Zdecydowanie jestem introwertykiem. Żaneta jest w pewnym sensie takim trochę lekkim kontrastem w stosunku do mnie.
Łatwo jest być wnuczką byłego premiera?
MM: Bardzo ciężko, bo mam na sobie przyklejoną łatkę i niestety po tylu latach nadal nie mogę się jej pozbyć. Czegokolwiek nie zrobię, nie osiągnę to i tak wszystko jest od razu nawiązaniem do mojego dziadka. Cały czas w mediach piszą „wnuczka Millera”. Nie piszą Monika Miller, tylko wnuczka Millera. Trochę to zniechęca do „świecenia” w świecie show biznesu, ale można się przyzwyczaić.
Jakby Pani opisała w kilku słowach swoją drogę na szczyt?
MM: Bardzo ciężkie pytanie. Jest życie, na które pozwalam, by ludzie patrzyli, ale jest też i taka strona życia, którą chronię. Wiadomym jest, że mam chorobę afektywną dwubiegunową i fibromialgię i tak naprawdę moja osobista droga na szczyt to przetrwanie każdego dnia i walka z chorobą. Dla mnie jest to moje największe osiągnięcie i wiem, że gdybym tak powiedziała w wywiadzie np. dla Pudelka to byłabym wyśmiana. Ale szczerze? Dla mnie to, że daję na co dzień radę jest największym osiągnięciem.
Nie chciałam o to pytać, ale zapytam, bo przekuła to Pani w dobrą rzecz – choruje Pani na fibromialgię, która niesie ze sobą ogromny ból. A jednak w świecie wszechobecnego hejtu otwarcie mówi Pani o tym, by dać świadectwo tego bólu i wesprzeć innych, którzy wiedzą co on znaczy. Dlaczego?
MM: Zaczęłam się zastanawiać co ja w ogóle robię w social mediach, na Instagramie itd. Zauważyłam, że każdy z moich znajomych zaczął mieć jakąś swoją misję i zaczęłam się zastanawiać jaką misję mam ja. I tak dotarło do mnie, że moją misją powinno być coś na czym się znam, lub z czym walczę i czym zajmuję się codziennie. Doszłam do wniosku, że na co dzień zajmuję się swoją chorobą, tym jak sobie z nią radzić. Pomyślałam, że fajnie byłoby gdyby moją misją było wspieranie innych. Sprawianie, że osoby, które również chorują nie będą czuć się samotne w chorobie. Chciałam też stworzyć małe społeczeństwo osób, które będą się wspierać i rozmawiać ze sobą na takie trudne tematy.
Jaka prywatnie jest Monika Miller?
MM: Jestem introwertykiem. Jestem grzeczna, trochę cicha. Jeżeli ktoś chce mnie lepiej poznać, musi się naprawdę napracować, żebym wpuściła go do swojego świata. Jestem delikatna i szczera. Powiedziałabym też, że nie mam parcia na szkło, bo nigdy nie lubiłam się wychylać. Niektórzy mówią, że to jest zabawne, że tak mówię, a jednocześnie mam na sobie tyle tatuaży i ciężko jest mnie ominąć gdy się mnie widzi. Jednak powiedziałabym, że jestem szarą myszką, która robi po cichu swoje i raz na jakiś czas wygląda z norki.
Media pokazały kiedyś prawdziwą Monikę Miller?
MM: Było blisko gdy brałam udział w programie „Królowa przetrwania”. Były odcinki, w których trochę się otworzyłam na widzów, ale czy to było w 100% wszystko szczerze napisane to tego nie mogę powiedzieć. Mogę powiedzieć, że było blisko.
Dziękuję za rozmowę












