AT. Michalak to mistrzyni literatury dla niegrzecznych kobiet. Każda jej powieść zabiera czytelnika w podróż do świata pełnego skrajnych emocji. Nie boi się pisać o uczuciach zakazanych i pożądaniu, które paraliżuje zmysły. Jej książki czytają nie tylko kobiety, ale też mężczyźni, choć ci nie zawsze się do tego przyznają. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk, autorka opowiada m.in. o tym, za co kochamy romanse i erotyki.
Pisze Pani książki dla niegrzecznych kobiet – czyli jakich?
ATM: Dla kobiet, które czują więcej. Które nie boją się pragnień, emocji i tego, że czasem serce wygrywa z rozsądkiem. Dla tych, które chcą czegoś więcej niż grzecznych historii i dla tych, które chcą choć na chwilę przenieść się do świata pragnień.
Zakazany romans przyciąga czytelniczki?
ATM: Zdecydowanie tak jest. To właśnie to napięcie, to „nie powinnam, ale pragnę” sprawia, że nie da się odłożyć książki i czyta się ją z takimi emocjami.
Dlaczego romanse i erotyki są tak popularne?
ATM: Bo każdy chce czuć. A te historie pozwalają przeżyć emocje intensywniej, mocniej, czasem nawet bardziej niż w realnym życiu a przy okazji nic nie ryzykując.
Mężczyźni też lubią takie książki?
ATM: Tak, choć nie zawsze się do tego przyznają. Ale zdarza się, że piszą do mnie i mówią wprost, że moje historie ich wciągnęły. Mam kilku stałych czytelników.
Czytelniczki utożsamiają się z bohaterkami?
ATM: Bardzo często. Ja sama również, na przykład utożsamiam się z Sydney, która na początku chciała zadowolić wszystkich wokół siebie, zapominając o swoich potrzebach. A jeśli chodzi o męskie postacie… z tych niegrzecznych chłopców najbardziej uwielbiam chyba Tysona.
Czy dostaje Pani wiadomości, że historie zmieniają życie czytelniczek?
ATM: Tak i to są najpiękniejsze wiadomości. Kiedy ktoś pisze, że odważył się coś zmienić albo zawalczyć o siebie, wiem, że to ma sens. Uwielbiam kontakt z moimi czytelnikami, jest to dla mnie bardzo ważna sprawa.
Jeden dzień w świecie której pary
ATM: Oj, to trudne… ale chyba wybrałabym historię, gdzie napięcie aż iskrzy, tam, gdzie emocje są na granicy wybuchu i jest to Niechciany Współlokator, jeśli jeszcze go nie czytaliście to zdecydowanie polecam.
Co jest najtrudniejsze w pisaniu?
ATM: Utrzymać balans. Żeby było prawdziwie, intensywnie, ale nie przesadnie. Żeby czytelnik czuł, a nie tylko czytał i żeby wyszło naturalnie. Nie chciałabym by moi bohaterowie byli sztuczni.
Fantazja i wyobraźnia są potrzebne?
ATM: Są kluczowe. Ale równie ważne są emocje, bez nich nawet najlepsza fantazja nic nie znaczy.
Jak unika Pani schematów i kiczu?
ATM: Piszę sercem. Nie pod schemat, tylko pod emocje. Jeśli coś czuję, czytelniczki też to poczują. Nigdy nie zmuszam się do pisania. Uważam, że jeśli danego dnia nie mam ochoty by usiąść przed laptopem to tego nie robię, mam wrażenie, że pisanie na siłę czuć później w książkach.
Czy zdarza się Pani płakać nad bohaterami?
ATM: Zdarza się. Bo oni żyją we mnie, są częścią mnie.
Jak utrzymuje Pani wysoką temperaturę uczuć?
ATM: Buduję napięcie krok po kroku. Nie wszystko od razu, czasem jedno spojrzenie znaczy więcej niż tysiąc słów. Chemia jest najważniejsza w książce tego typu.
Jak rodzą się Pani historie?
ATM: Różnie. Czasem w ciszy, kiedy muszę się skupić i wejść głęboko w emocje. A czasem przy muzyce, kiedy scena sama płynie i nabiera rytmu. Wszystko zależy od tego, co akurat tworzę.
Dziękuję za rozmowę











