Strona główna / Polecane / Dolny Śląsk: Zaręczyny na szlaku i poruszające wyznanie pisarki o szukaniu szczęścia w górach

Dolny Śląsk: Zaręczyny na szlaku i poruszające wyznanie pisarki o szukaniu szczęścia w górach

Czy miłość można wychodzić na szlaku? Sylwia Winnik (właściwie Grochala), ceniona autorka m.in. „Dziewcząt z Auschwitz”, podzieliła się niezwykle osobistą historią. To opowieść o setkach kilometrów wędrówek, ciężkich plecakach, smaku herbaty z goździkami i o tym, że najpiękniejsze widoki czekają na tych, którzy nie boją się iść pod górę.

Połączyła ich grupa na Facebooku „Sudety z plecakiem”. Ale wszystko zaczęło się od Przełęczy Lisiej. To tam, w zwyczajny dzień, spotkały się dwa światy, które odtąd miały stać się jednością. Jak wspomina pisarka, wystarczyło jedno zdjęcie okularów przeciwsłonecznych, by „przepaść w piegowatych oczach” Pawła Matusznego. Od tego momentu góry przestały być tylko pasją – stały się tłem dla budowania wspólnego życia.

Serca z mchu i pasztet na szczycie

Ich relacja nie rodziła się w luksusowych restauracjach, ale w surowym klimacie Sudetów, Bieszczad i Beskidów. Pisarka, a także „Baba na Szlaku”, jak się tytułuje w social mediach, z humorem i nostalgią opisuje „prawdziwe życie górzarza”. Kulinarne biesiadym.in. w Schronisku Kudłacze po zdobyciu Mogielicy… Nocne rozmowy – siedzenie do 4 rano na podłodze w Schronisku na Śnieżniku, jedząc daktyle podarowane przez dobrego gospodarza… Magia natury – spanie pod gołym niebem nad rzeką Izerą w lipcową noc, gdzie głęboki chłód mieszał się z zachwytem nad miliardami gwiazd.

– Nikt nie zabierze nam zapachu lasu, spadających gwiazd, mgieł o wschodzie słońca i tej herbaty z goździkami i cynamonem – twierdzi Sylwia.

Przełamywanie lęków

Góry dla autorki stały się nie tylko miejscem spotkania z drugim człowiekiem, ale i z samą sobą. To dzięki wsparciu partnera udało jej się przełamać lęk wysokości, co stało się metaforą walki z innymi życiowymi strachami. Wspólne wędrowanie nauczyło ich cierpliwości i wzajemnego zaufania, które jest niezbędne, gdy szlak staje się stromy.

Górskie „Tak”

Po setkach kilometrów wspólnych rozmów, przemoczonych butów i koncertów w Schronisku pod Muflonem, nadszedł czas na najważniejszą decyzję. Sylwia i Paweł zdecydowali, że chcą iść razem przez kolejne, życiowe szlaki.

– Wiele przeszliśmy, by dziś móc przyznać ze spokojem w sercu, że decydujemy się dalej iść razem. Nawet jeśli jest pod górę, to czekają tam na nas najpiękniejsze widoki. Nie czekam już na nic wielkiego. Przyszło niespodziewanie to, na co czekałam całe życie – opowiada autorka.

Historia Sylwii „Baby na Szlaku” Winnik to piękny dowód na to, że góry mają uzdrawiającą moc. Potrafią uratować, dać schronienie, a czasem – zupełnie niespodziewanie – przynieść miłość, która pachnie lasem i jesienną mgłą.

Karolina Osińska-Marcińczyk, fot. użyczone

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *