29 sierpnia 1958 roku na świat przyszedł człowiek, który zdefiniował na nowo pojęcie scenicznej doskonałości. Gdyby żył, Michael Jackson obchodziłby dziś swoje 68. urodziny – wybitny wokalista o skali głosu sięgającej 3,5 oktawy, genialny kompozytor i twórca kultowego kroku „moonwalk”, który do dziś próbuje naśladować cały świat.
Przygodę ze sceną zaczynał jako zaledwie sześcioletni malec w rodzinnym zespole The Jackson 5. Prawdziwa eksplozja jego solowej kariery przypadła jednak na lata 80. i 90. Wydany w 1982 roku album „Thriller” stał się najbardziej kasowym krążkiem w historii muzyki, a legendarny występ z piosenką „Billie Jean” podczas gali Motown 25 w 1983 roku przyciągnął przed telewizory w samych USA ponad 50 milionów widzów.
Gigantyczne kwoty na małe dzieła sztuki
To właśnie Jackson podniósł teledysk do rangi pełnoprawnej sztuki, przeznaczając na produkcje klipów astronomiczne jak na owe czasy kwoty. Wideo do „Thrillera”, „Beat It” i „Billie Jean” kosztowały łącznie blisko 750 tysięcy dolarów. Epicki obrazek do „Black or White” pochłonął ponad 4 miliony dolarów. Teledysk do utworu „Scream” z budżetem 7,5 miliona dolarów stał się najdroższym wideoklipem w historii.
Z dorobkiem ponad 336 milionów sprzedanych płyt i setkami statuetek – w tym dla Artysty Stulecia czy Popowego Wykonawcy Tysiąclecia – Jackson wyznaczył standardy niedoścignione dla kolejnych pokoleń.
Cienie ogromnej sławy
Życie w blasku reflektorów niosło za sobą również trudne momenty. W 1993 roku, a następnie dziesięć lat później po emisji głośnego dokumentu „Living with Michael Jackson”, w mediach pojawiły się zarzuty dotyczące molestowania nieletnich. Po wyczerpującym procesie w 2005 roku artysta został oficjalnie oczyszczony ze wszystkich zarzutów. Media żywo interesowały się także jego życiem prywatnym, w tym trwającym dwa lata małżeństwem z córką Elvisa Presleya, Lisą Marie.
Dzień, w którym zatrzymał się internet
Artysta zmarł nagle 25 czerwca 2009 roku w wieku 50 lat na skutek zatrzymania akcji serca spowodowanego przedawkowaniem propofolu. Wiadomość o jego śmierci wywołała globalny wstrząs, a miliony użytkowników szukających informacji w sieci doprowadziły do awarii wyszukiwarki Google, której systemy początkowo uznały zmasowane zapytania o nazwisko muzyka za atak hakerski. Przeciążeniom uległy również Twitter, Wikipedia i komunikator AOL.
Fani gromadzili się masowo pod szpitalem w Los Angeles, przed rodzinną posiadłością przy Hayvenhurst Drive, a także pod amerykańskimi ambasadami na całym świecie – od Moskwy i Tokio, po Brukselę, Paryż czy Meksyk. Pamięć o Królu Popu pozostaje żywa do dziś, czego dowodem są m.in. pomniki wzniesione na jego cześć od Bukaresztu po Rio de Janeiro.
Marta Kot, fot. Salabasev/Wikipedia











