Strona główna / Wywiady / Zaklinają ogień, a potem cisza spotyka trzask płomieni

Zaklinają ogień, a potem cisza spotyka trzask płomieni


„Ogień niszczy, ale to dzięki temu zniszczeniu może narodzić się coś nowego. Ogień to także energia kreatywności, pasji, działania i odwagi. Ogień trzeba czuć, trzeba z nim rozmawiać i go szanować, wtedy nie robi krzywdy” mówi Magdalena Mag Dolata z Teatru Ruchu i Ognia RAGO SHOW. Dla tancerzy tej grupy ogień to nie tylko igranie z żywiołem, ale przede wszystkim precyzyjna choreografia, teatr i emocje. Swoją magię tworzą i uwalniają gdy zapada zmrok, a wówczas zaciera się granica między człowiekiem, a nieokiełznanym żywiołem. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk, Magdalena Mag Dolata opowiada m.in. o początkach grupy, widowiskowych akrobacjach i tańcu, od którego trudno oderwać wzrok.

Jak narodziła się Wasza pasja do tańca z ogniem i akrobacji i w jakich okolicznościach powstała grupa?

MMD: Każdy z grupy RAGO SHOW ma swoją własną, indywidualną i wyjątkową historię związaną z początkami tańca z ogniem czy sztuką performance. To co nas łączy to to, że każdy z nas ma ponad 10 lat doświadczenia w pracy z tymże żywiołem. To co nas napędza to zdecydowanie ogień i światło i jest to nasze paliwo napędowe do ciągłego tworzenia coraz to lepszych i bardziej zjawiskowych, porywających przedstawień. Grupa swoje początki ma w 2019 r., kiedy to Weronika Wendy Belowska, Magdalena Mag Dolata oraz Karolina Karo Kopka występowały po raz pierwszy na Art Piknik Festiwalu w Szczecinku (jednakże nie był to ich pierwszy wspólny występ). Jednakże to tam zrodził się pomysł wspólnej grupy, tyle, że rok później w tym samym miejscu, na tym samym festiwalu. Grupa występowała tam od 2019 rokurok w rok. Rok 2026 jest pierwszym, w którym festiwal się nie odbył. Mogę opowiedzieć krótko moją historię: zaczynałam wwieku 13 lat tańczyć w grupie BLACK DANCE w Sierakowicach na Kaszubach. Rozwijałam się w tańcu w trakcie szkoły licealnej o profilu Aktor Teatru Tańca w Krakowie (XXX LO), a także studiów licencjackich i magisterskich na kierunku Choreografia (AMUZ)w Łodzi. To właśnie na studiach, bodajże na 2 roku studiów licencjackich dostałam po raz pierwszy podpalone wachlarze ogniowe. Było to na ul. Piotrkowskiej w trakcie trwania ulicznego pokazu ognia. Znajoma powiedziała mi “Masz, Ty sobie poradzisz” – i tak zostało. Ogień ze mną został pod dziś dzień i zostanie na pewno, do końca życia. Obecnie nasza grupa liczy około 15 osób – wymiennie, czasami zapraszamy artystów gościnnie do występów. W CORZE grupy są: Magdalena Mag Dolata, Karolina Karo Kopka, Weronika Wendy Belowska oraz Juliusz Julek Lewandowski. Nasza grupa trochę przeistacza się w ostatnich latach, zaczynamy bardziej działać jako agencja artystów – sztuki cyrku, tańca, ruchu, choreografii.

Skąd czerpiecie inspiracje do tworzenia nowych choreografii i spektakli, np. do Waszego nowego pokazu w klimacie boho?

MMD: Inspiracje przede wszystkim czerpiemy ze świata, dookoła nas jest masa inspiracji. Każdy z nas ma ogrom pomysłów i większym problemem jest zrealizowanie ich wszystkich niż samo wymyślenie. Jednakże napędzają nas w dużej mierze wierzenia, różne zwyczaje, obrzędy, kultury. Cenimy sobie swoistą rytualność w pokazach. Jednakże to tylko jeden z aspektów naszej twórczości. Lubimy też tworzyć show mające zaszokować i zachwycić ilością ognia czy efektów pirotechniki scenicznej. Póki co rozwijamy się coraz prężniej w temacie pirotechniki, tak by robić to jak najbezpieczniej, a jednocześnie jak najbardziej widowiskowo. Do pokazu BOHO czerpiemy inspirację przede wszystkim z natury i różnych jakości, które się w niej przejawiają. Dużą inspiracją do tego pokazu była też dla nas twórczość artystki-piosenkarki Alexii Evellyn. A także to, że wszyscy gdzieś w środku tęsknimy do dzikości i spontaniczności, bo trochę też o tym jest ten pokaz.

Ostatnio dużo mówi się show „BOHO”. Czym to widowisko różni się od Waszych wcześniejszych propozycji?

MMD: To show w dużej mierze nie różni się bardzo od naszych wcześniejszych propozycji, różni się na pewno motywem przewodnim, lekkością, zwiewnością i finezją, które mają wydobywać się z tego przedstawienia.

Taniec z ogniem i rekwizytami wymaga specjalnego przygotowania fizycznego lub treningu akrobatycznego?

MMD: Oczywiście, są to lata spędzone na salach, ogrom pracy indywidualnej każdego z grupy, a także wiele godzin wspólnych treningów. Ważna jest wytrzymałość, kondycja, trening siłowy, rytmika, umiejętność pracy pod presją czasu (czasami na przygotowanie do pokazu mamy tydzień – bywało, że w tym czasie stawialiśmy całe show). Bardzo ważna jest świadomość ciała w tańcu, precyzja w wykonywaniu trickówze sprzętem ogniowym czy ledowym. Równie istotna jest w przypadku ognia odwaga czy też wytrzymałość na wysoką temperaturę – czasem naprawdę potrafi być gorąco!

Wasze występy to nie tylko ogień, ale także zaawansowane pokazy LED oraz teatr ruchu. Który rodzaj spektaklu jest dla Was najbardziej wymagający technicznie?

MMD: Od strony technikaliów zdecydowanie najbardziej wymagające są pokazy LED, ponieważ w nich ważne jest dokładne zaprogramowanie używanych sprzętów, które muszą być zsynchronizowane z muzyką. Pokazy ognia są wymagające pod kątem przygotowania sprzętu do pokazu, czego czasami mamy bardzo dużo na 1 pokaz. Ważna jest również konserwacja i dbałość o sprzęt – przed i po pokazach.

Pokazy plenerowe, np. podczas letnich nocy świętojańskich, wymagają współpracy z innymi artystami. Jak radzicie sobie z koordynacją dźwięku, świateł i samej choreografii w wielkich widowiskach?

MMD: Zazwyczaj świetnie. Nasze koordynatorki mają umiejętność nadawania z ludźmi na tych samych falach. Staramy się jak najwięcej szczegółów dopinać przed wydarzeniem, by w momencie jak już przyjeżdżamy przed pokazem – było jak najmniej rzeczy, które mogą zaskoczyć nas czy organizatorów wydarzenia.

Ogień to niszczycielska siła. Jak okiełznać naturalny ludzki lęk przed poparzeniem, by na scenie pokazać lekkość i pełną kontrolę?

MMD: Ogień niszczy, ale to dzięki temu zniszczeniu może narodzić się coś nowego. Ogień to także energia kreatywności, pasji, działania i wspomnianej wcześniej odwagi. Ogień trzeba czuć, trzeba z nim rozmawiać i go szanować, wtedy nie robi krzywdy. A jak zrobi to – mi osobiście raczej lekko.

Taniec z ogniem wymaga ogromnej sprawności fizycznej. Jak chronicie swoje ciała (skórę, włosy) przed codziennym kontaktem z wysoką temperaturą, ogniem i dymem?

MMD: Dużo chodzimy na sauny, więc wystawianie się na wysoką temperaturę jest pomocne. W przypadku niektórych sprzętów zasłaniamy włosy. Czasami przed pokazem zwilżamy włosy. Generalnie ćwiczymy swoją odporność i wierzymy, że wystawianie ciała na czasem ekstremalne warunki sprawia, że ta odporność właśnie rośnie, stajemy się silniejsi.

Wasze stroje muszą być widowiskowe, ale też bezpieczne i niepalne. Sami projektujecie i szyjecie ubrania, które wytrzymają bliskość ognia?

MMD: Różnie. Niektóre projektujemy, niektóre szyją nam krawcowe, czasami zamówimy coś z internetu albo dorwiemy w sklepach z używaną odzieżą. Ogólnie nasze szafy trochę pękają w kostiumowych szwach! I wciąż kombinujemy więcej i planujemy coraz to nowsze kostiumy.

Gdzie daliście swój najbardziej nietypowy lub ekstremalny pokaz?

MMD: Czujemy, że one dopiero nadchodzą! Ale do tej pory, to pokaz w rzece na jednym z wakacyjnych festiwali. Równie nietypowe były pokazy w klubach, ulokowanych we wrocławskich piwnicach – nie możemy powiedzieć jakich (śmiech).

Dziękuję za rozmowę

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *