Strona główna / Wywiady / Gabriela Feliksik: Pisanie to droga do szczęścia

Gabriela Feliksik: Pisanie to droga do szczęścia

Trafiła na listy bestsellerów i podbiła serca czytelników swoimi powieściami obyczajowymi i książkami dla dzieci. Spod jej pióra wyszło wiele poruszających historii, ale stworzyła też magiczne światy dla dzieci i młodzieży. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk, Gabriela Feliksik opowiada m.in. o magii, w którą wierzy, promowaniu czytelnictwa i inspiracjach, które powołują do życia historie, w których magiczność przeplata się z codziennością.

Skąd czerpie Pani pomysły na tak emocjonalne historie? Czy Pani bohaterowie mają swoje pierwowzory w rzeczywistości, czy są w całości wytworem wyobraźni?

GF:  Historie powstają w mojej głowie, ale niektórzy z moich bohaterów przypominają znane mi osoby. Mam dwie córki, także Hania i Basia pojawiają się w moich książkach dla dzieci, ale ich imiona i pewne cechy wykorzystałam też w powieściach dla dorosłych. A ponieważ uczę w szkole, to i moi uczniowie są dla mnie inspiracją.

Pisze Pani dla dorosłych i dla dzieci (baśnie). Który z tych światów jest Pani bliższy jako autorce?

GF: Oba światy uwielbiam i nie potrafię wskazać, który jest mi bliższy. Czasami piszę jednocześnie coś dla dzieci i coś dla dorosłych, a czasami przez parę miesięcy tworzę tylko dla dorosłego czytelnika albo tylko dla maluchów czy młodzieży.

Co było najtrudniejszym elementem w kreowaniu bohaterów powieści dla dorosłego czytelnika?

GF: Chyba postacie historyczne. Ponieważ piszę powieści z historią w tle, ważnym elementem są dla mnie bohaterowie znani z kart historii i właściwe ich przedstawienie, bez przerysowania, ale i też bez przeoczenia pewnych cech, zachowań im charakterystycznych.

Jako promotorka czytelnictwa, jak ocenia Pani obecną kondycję polskiej literatury obyczajowej?

GF: Uważam, że polska literatura obyczajowa ma się świetnie. Mamy autorów i autorki piszące na światowym poziomie, mówię to z punktu widzenia osoby czytającej przynajmniej dwie książki tygodniowo i wybierającej zdecydowanie więcej książek polskich autorów niż przed paroma laty jeszcze. I wiem, że naprawdę dużo osób czyta, bo widzę, jak wiele osób udziela się w sieci polecając przeczytane książki, czy promując polską literaturę poprzez polecanie powieści, opowiadanie o nich.

A jaka jest kondycja literatury fantastycznej, bo i takie historie wychodzą spod Pani ręki?

GF: Wydaję mi się, że fantastyka też miewa się dobrze, targi fantastyki też przyciągają tłumy. Aczkolwiek mnie bliżej do Sarah J. Maas niż na przykład do Tolkiena, bo lubię połączenie fantastyki z wątkami miłosnymi, kryminalnymi, itp.

Szkoła Magii Panny Preston i Czarodziejki od Panny Preston – jak narodziły się pomysły na te powieści? Czerpała Pani inspirację z innych znanych w literaturze magicznych szkół i światów czarodziejów – nie tylko Harrego Pottera mam na myśli.

GF: Pomysł sam jakoś przyszedł i owszem zainspirowałam się szkołą Harrego, ale przede wszystkim zależało mi na pokazaniu relacji w szkole, nawiązywaniu przyjaźni, pierwszych miłości, no i oczywiście walki dobra ze złem, a także pokazania pewnych legend, ale i faktów historycznych.

Wierzy Pani w czary?

GF: Magia jest wokół nas, więc pewnie, że wierzę. Widać ją w miłym słowie, czułych gestach, dobrych uczynkach, pochyleniu się nad drugim człowiekiem i jego potrzebami. Dlatego każdy może czarować, wystarczy chcieć.

Czy zdarzyło się Pani kiedyś „pokłócić” ze swoim bohaterem?

GF: Raczej nie, ale czasami wymykają mi się oni z rąk i zachowują się zupełnie inaczej niż to zaplanowałam na początku tworzenia opowieści. Lubię to jednak bardzo.

Co Pani zdaniem jest kluczem do zachęcenia dzieci i młodzieży do sięgania po książki w erze mediów społecznościowych?

GF: Chyba właśnie wykorzystanie tych mediów społecznościowych do promowania książek dla dzieci i młodzieży.  I widać, że to działa, chociażby w literaturze young adult. Obecność autorek na tik toku, Instagramie sprawiła, że młodzież sięga po ich książki bardzo często. Te filmiki, rolki zachęcają do czytania o wiele bardziej niż dorośli wskazujący dzieciom, co one powinny czytać. Oczywiście nie wszystkie książki tego gatunku są odpowiednie, ale z drugiej strony i książki z kanonu lektur szkolnych też bywają brutalne.  Najważniejsze jest to, by rodzice uświadamiali dzieci, że książka jest książką i wszystko, co jest w niej opisane jest wytworem wyobraźni autora.  No i ważne jest to, by też dorośli dawali przykład. Bo skąd dziecko ma wiedzieć, że czytanie jest czymś wartościowym, jak widzi rodzica wpatrzonego w telefon?

Czego najbardziej brakuje Pani na polskim rynku wydawniczym? Czy jest jakiś temat lub gatunek, po który polscy autorzy boją się sięgać?

GF: Uważam, że polski rynek wydawniczy jest na bardzo wysokim poziomie i nie ma dla polskich autorów tematu tabu czy gatunku, w którym nie piszą.  Mamy świetnych autorów.

Będzie Pani dalej pisać dla dzieci i młodzieży – czy skupi się raczej na powieściach obyczajowych?

GF: Najbliższe trzy, cztery miesiące skupiam się na powieściach z historią w tle, ale w planach jest kolejna seria dla młodzieży, także absolutnie nie porzucam młodszego czytelnika.

Dziękuję za rozmowę

Foto: użyczone

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *