Strona główna / Wywiady / Demoniczny kogut i magia ukryta w codzienności

Demoniczny kogut i magia ukryta w codzienności

Zabiera czytelników w świat magii, elfów, słowiańskich demonów i sarkastycznego humoru. Jest znana zarówno z literatury dziecięcej jak i urban fantasy. Stała się jedną z najciekawszych współczesnych pisarek, której książki rozchodzą się jak świeże bułeczki. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk, Katarzyna Wierzbicka zdradza jak powstają historie trochę tajne i trochę magiczne.

Jak zaczęła się Pani przygoda z pisaniem?

KW: Zawsze chciałam zostać pisarką, ale długo nie mogłam zebrać się na odwagę, by przelać swoje pomysły na papier. Wydawało mi się, że to się nie uda, nikt tego nie wyda ani nie przeczyta, po prostu szkoda czasu. Kiedy jednak usłyszałam o konkursie Piórko dla debiutantów, postanowiłam spróbować. Za pierwszym razem nie dostałam się nawet do pierwszej setki wybranych tekstów. Za drugim – wygrałam. To dodało mi wiary w siebie i tak właśnie wszystko się zaczęło.

Pisze Pani m.in. książki dla dzieci – jakie wyzwania stoją dziś przed autorem książek dla najmłodszych czytelników?

KW: Chyba największym wyzwaniem jest znalezienie wydawcy. Poza tym trudne jest także dopasowanie stopnia trudności tekstu, aby nadawał się dla grupy odbiorców w określonym wieku. Używane słownictwo nie może być zbyt trudne ani za proste, tak samo fabuła powinna interesować, wciągać, ale nie sprawiać wrażenie zbyt skomplikowanej.

 „Elf do zadań specjalnych” – historia, okraszona pięknymi ilustracjami – jak powstał pomysł na tak cudną świąteczną historię?

KW: Mam wrażenie, że sama wskoczyła mi do głowy. Najpierw pojawił się pomysł na historię osadzoną w wiosce św. Mikołaja. A skoro wioska, to i elfy – mali pomocnicy Mikołaja. Chciałam jednak, aby akcja książki nie koncentrowała się wokół określania grzeczności dzieci i tego, czy zasługują na prezenty, tylko na tym, co naprawdę jest w świętach ważne – bliskości i czasie z rodziną.

Jak przekazać ważne wartości, nie będąc przy tym zbyt dydaktycznym?

KW: Myślę, że tu pomaga bardzo wplatanie między poważne treści elementów humorystycznych. Poza tym czytelnicy, także ci mali, nie lubią być traktowani protekcjonalnie. Trzeba starać się przekazać przesłanie książki w taki sposób, aby nim nie przytłoczyć odbiorcy.

Cykl książek „Między światami” łączy świat współczesnej Warszawy z magią i mitologią słowiańską – co jest najbardziej fascynujące w osadzaniu magii w realiach współczesnego miasta?

KW: Wyobrażanie sobie, że może rzeczywiście jakimś cudem ta magia istnieje i wśród nas żyją demony oraz ludzie obdarzeni czarodziejskim mocami. Byłoby ciekawie, prawda?

Poza tym ważny jest dobry research, aby warstwa powieści związana z rzeczywistym światem była jak najbardziej wiarygodna. Wtedy czytelnikowi łatwiej jest uwierzyć w magię.

Jak narodził się pomysł na postać Agaty, bohaterki „Tajne przez magiczne”? Na ile ta postać jest Pani bliska?

KW: Nie uważam, aby Agata była do mnie podobna, może poza tym, że tak jak ja pracowała w przedszkolu i nie jest zbyt pewna siebie. Wymyśliłam ją, bo szczerze mówiąc miałam trochę dość silnych i wyjątkowych bohaterek w fantastyce, którym zawsze wszystko się udaje, wzbudzają wielką miłość u płci przeciwnej, mają mnóstwo talentów i z każdej sytuacji wychodzą obronną ręką. Agata jest ich przeciwieństwem – kimś zupełnie zwykłym, pozbawionym magii, nieszczególnie mądrym. Choć chce dobrze, ciągle popełnia błędy, gubi się, nie do końca wie, czego chce. Ale ma dobre serce i troszczy się o swoich bliskich.

Jest już pomysł na nowe uniwersum?

KW: Na razie poruszam się cały czas w uniwersum Iskier, ale i tak nowe książki mogą zaskoczyć moich czytelników. Zdecydowanie wyszłam poza swoje gatunki. Niestety nic więcej nie mogę obecnie zdradzić, dopiero co podpisałam umowę wydawniczą.

Opowie Pani o serii „Córka maga”?

KW: Główną bohaterką jest trzynastoletnia Magda, która potrafi czytać w myślach. Jej mama jest roztargnioną pisarką fantasy, tata magiem, który udaje eksperta zatrudnionego w korporacji, a młodsze rodzeństwo ma zawsze mnóstwo zwariowanych pomysłów i działa Magdzie na nerwy. Wszyscy jednak bardzo się kochają i wspierają w trudnych momentach. Kiedy razem jadą na wakacje nad jezioro, okazuje się, że na kempingu pojawiają się słowiańskie demony, a wokół rodzinnej przyczepy zaczyna węszyć krwiożerczy inspektor z Biura do spraw Bezpieczeństwa Magii. W trzecim tomie, który pojawił się w księgarniach 1 kwietnia, Magda jedzie do ośrodka szkoleniowego dla młodych Iskier, aby nauczyć się lepiej kontrolować swoje moce. 

Jak wspomina Pani czasy prowadzenia bloga „Madka roku”? Czy to właśnie tam szlifowała Pani swój charakterystyczny styl i poczucie humoru?

KW: To była ciekawa przygoda i na pewno dodała mi odwagi do pisania. Niestety w pewnym momencie musiałam z tego zrezygnować, bo zwyczajnie przestało mi starczać czasu. Mam trójkę dzieci, pracuję w przedszkolu, staram się dużo pisać i uczestniczyć w promocji książek.

Dziękuję za rozmowę

Foto: użyczone

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *