Strona główna / Wywiady / Mitologia przemówiła do jej serca

Mitologia przemówiła do jej serca

Była zaledwie uczennicą szkoły podstawowej, gdy zainteresowała się mitologią grecką, rzymską i egipską. Potem odkryła słowiańską demonologię i całkowicie w niej przepadła. Z zapartym tchem czytała też o dawnych metodach leczenia i przerażał ją niski poziom higieny i medycyny w dawnych czasach. Czytała o utartym zębie wieprza, prochu ze spalonych jaskółek czy okładach z tłuczonych ślimaków. A potem zaczęła pisać książki. Przesiąknięte słowiańską mitologią i demonologią. M.in. o miłości do słowiańskiego świata i fascynacji dawnymi metodami leczenia Agnieszka Góralczyk rozmawia z Pauliną Hendel.

Ponoć od najmłodszych lat uwielbiała Pani literaturę fantastyczną. Co najbardziej Panią fascynuje w fantasy?

PH: Zdecydowanie jest to brak ograniczeń. W fantastyce może wydarzyć się dosłownie wszystko, bohaterowie mogą być ludźmi, elfami, ogrami; mogą zmagać się z bóstwami, potworami, lub też ze zwykłą, charakterystyczną dla ich realiów codziennością. Choć muszę przyznać, że cenię, gdy świat jest zbudowany logicznie i konsekwentnie. Jako czytelniczka uwielbiam poznawać inne, często magiczne miejsca. Jako autorka kocham je tworzyć.

Pasjonują Panią wierzenia ludowe i słowiańska demonologia. Skąd tak silne zainteresowanie zabobonami i dawnymi wierzeniami?

PH: Byłam zaledwie uczennicą szkoły podstawowej, gdy zainteresowałam się mitologią grecką, rzymską i egipską. A potem odkryłam słowiańską demonologię i całkowicie w niej przepadłam. Przemawiała ona wprost do mojego serca, wyjaśniła wiele rzeczy z otaczającego mnie świata. To, co wydawało się dziwnymi zabobonami, nagle nabrało sensu – jak chociażby fakt, dlaczego nie witamy się przez próg. W mojej pierwszej powieści, czyli „Strażniku” początkowo nie planowałam nawet umieszczać potworów z dawnych wierzeń. To miała być książka postapo, a jednak, gdy zabrakło prądu, a większość ludzkości zginęła, demony same pojawiły się na kartach powieści, jeszcze zanim nadeszła fala zainteresowania słowiańskością.

Interesują Panią również dawne metody leczenia?

PH: Pisząc powieści w klimatach słowiańskich, wręcz obsesyjnie szukałam wszystkiego na temat dawnych wierzeń i zabobonów. Oczywiście najbardziej interesowały mnie demony, ale z zapartym tchem czytałam też o dawnych metodach leczenia. Z jednej strony przerażał mnie niski poziom higieny i medycyny w dawnych czasach. Z drugiej zaś nie mogłam wyjść z podziwu, jak ludzie usiłowali sobie radzić, a ich działania często okazywały się słuszne. Na przykład na choroby gardła używano miodu i cebuli, które działają przeciwzapalnie i antybakteryjnie. Ale smarowano też gardło utartym zębem wieprza, prochem ze spalonych jaskółek, czy stosowano okłady z tłuczonych ślimaków, a nawet robiono płukanki z wody wymieszanej z psimi odchodami. Osobom szczególnie zainteresowanym tym tematem polecam książkę Zbigniewa Kuchowicza „Leki i gusła dawnej wsi. Stan zdrowotny polskiej wsi pańszczyźnianej w XVII – XVIII w.”

I to wszystko złożyło się w całość, z której narodziły się cudowne historie. Które z nich są najbardziej przesiąknięte dawnymi wierzeniami?

PH: Cykl „Żniwiarz” zabiera czytelnika do współczesnego świata, w którym demony z dawnych wierzeń są nadal obecne i choć niewidzialne dla większość ludzi, wciąż zbierają krwawe żniwo. Z kolei „Zapomniana księga” ukazuje wydarzenia po końcu świata, gdy demony wreszcie mogą rozwinąć skrzydła. Oba cykle są pełne dawnych wierzeń, choć każdy w trochę inny sposób.

Cykl „Zapomniana księga” – to prawdziwy obraz słowiańskich demonów?

PH: Jak najbardziej prawdziwy, o ile w ogóle można w ten sposób mówić o demonach. Nie mamy zbyt wielu źródeł z czasów słowiańskich, a to, co o nich wiemy, zostało bardzo przekształcone przez chrześcijaństwo i późniejsze wieki. Demony, które przetrwały do naszych czasów, mogą być zupełnie różne, niż te, które atakowały naszych przodków. Zresztą, nawet kiedyś demony mogły różnić się od siebie w zależności od miejsca występowania. Na przykład południca czasem była piękną panna odzianą w biel, innym razem wyglądała jak brzydka staruszka z obwisłymi piersiami, albo też przyjmowała postać szarobłękitnej mgły nad polami.

Z kolei cykl „Żniwiarz” jest też słowiański, ale i bardziej fantastyczny?

PH: W tych kategoriach myślałam bardziej zawsze o „Zapomnianej księdze”, która opowiada nie tylko o demonach, ale i końcu świata. „Żniwiarz” ukazuje znane nam realia, współczesne miejsca, a demony czają się tutaj tylko w ciemności.

Chciałabym zapytać o wszystkie Pani książki, bo wszystkie mam na swoich półkach i są mega. Więc może poproszę dla czytelników o kilka słów o trzech kolejnych seriach czyli: Cmentarze Osobliwości, Sztorm i Szepty rodu Eld Veriani – co je najbardziej charakteryzuje?

PH: Dziękuję bardzo. Po napisaniu jedenastu słowiańskich powieści, uznałam, że demony powinny ode mnie odpocząć i ruszyłam eksplorować zupełnie inne, nowe uniwersum. „Cmentarze osobliwości” zabierają nas do świata chciwych bóstw i dusz pokutujących za swoje grzechy na ziemi. Opowiadają historię pewnego miejskiego cwaniaczka, któremu wpadł w ręce pewien spadek, zawierający niewielki dworek oraz cmentarz osobliwości pełen potworów. Cykl o naczelniku Sztormie określam jako kryminał fantasy, czerpiący z pierwszych wydań „Baśni braci Grimm”. Jest tu wyspa, która niegdyś była kolonią karną, są ogry, krwawe zbrodnie i zagadka bestii z buszu.„Szepty rodu Eld Veriani” to typowe high fantasy, lecz dla nieco młodszego czytelnika niż „Sztorm”, czy „Cmentarze”. To lekka przygoda w fantastycznym świecie, opowiadająca o dziewczynie, która przypadkiem zyskała magiczne moce oraz irytujący głos czarnoksiężnika w głowie.

A samotna jak ją określam „Wisielcza góra”?

PH: Akcja „Wisielczej góry” dzieje się mniej więcej między czwartym, a piątym tomem „Żniwiarza”. Jest to powieść o nastolatkach przede wszystkim dla nastolatków. W tamtym czasie dużo jeździłam na spotkania autorskie i widziałam przerażenie w oczach młodzieży, gdy wyciągałam na stół kolejne tomy „Żniwiarza”, czy „Zapomnianej”. „Wisielcza góra” miała być czymś w rodzaju próbki mojej twórczości. Jednotomowa powieść, która mogłaby wciągnąć czytelników do słowiańskiego świata.

Mitologia słowiańska. Demonologia. Dawne wierzenia – mają jeszcze tajemnice przed Pauliną Hendel?

PH: Z całą pewnością. Dawne wierzenia to temat rzeka. Za każdym razem, gdy człowiek zaczyna się w nią zagłębiać, zdaje się, że nie ma końca. I dobrze, bo dzięki temu autorzy mogą eksplorować je na najróżniejsze sposoby. A mnie tylko cieszy to, że mitologia słowiańska zyskuje coraz więcej zainteresowania.

Lubi Pani podróżować. Czerpie Pani z podróży inspiracje do swoich powieści?

PH: Inspirację czerpię dosłownie ze wszystkiego. Z miejsc, które odwiedzam – widzę ciekawy budynek i od razu w mojej głowie pojawia się myśl, że mógłby znaleźć się w książce. Ludzi, których spotykam, tego, co mówią oraz wszystkich nowych doświadczeń. Pisarzem jest się przez cały czas i wszystko, co widzę, słyszę, czuję może być dla mnie natchnieniem.

Jak rodzą się pomysły na nowe historie?

PH: Czasem przychodzą do mnie same. Tak było z „Cmentarzem osobliwości” – pewnego dnia wpadłam na pomysł, by napisać książkę o mężczyźnie, który odziedziczył cmentarz i od tego zaczęła się wielka przygoda. Innym razem muszę się nieźle natrudzić, by wpaść na pomysł, w którym dostrzegę potencjał. Tak było ze „Sztormem” – najpierw napisałam opowiadanie o przygodach naczelnika do antologii „Awaria prądu”, a potem uznałam, że ten świat ma jeszcze wiele do zaoferowania i nadaje się na pełnoprawną powieść, z której nagle postanowiłam zrobić trylogię.

Często bywa Pani na targach wydawniczych – o co najczęściej pytają czytelnicy?

PH: Kiedy następna książka – to jest chyba najczęstsze pytanie. I jeszcze skąd biorę natchnienie.

Za chwilę na rynek wydawniczy trafią kolejne Pani powieści – co czuje autor, który ma na swoim koncie tyle wydanych książek i to takich, które czytelnicy uwielbiają?

PH: Przede wszystkim radość. Radość, dumę, satysfakcję. Ale również strach, czy nowa książka dorówna poprzednim i czy spodoba się czytelnikom. Za każdym razem z niecierpliwością czekam na premierę nowej powieści, chcę, żeby jak najszybciej trafiła do księgarń i wciąż stresuję się, jak zostanie ona przyjęta.

Dziękuję za rozmowę.

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *