Strona główna / Wywiady / Fenomen Małej Armii Janosika. Damian Pałasz o dzieciach z Podhala, które podbiły Polskę

Fenomen Małej Armii Janosika. Damian Pałasz o dzieciach z Podhala, które podbiły Polskę

Udowodnili, że umiłowanie do podhalańskiej tradycji nie potrzebuje muzealnej ciszy, lecz potężnego, wspólnego uderzenia w struny i serca. Są pierwszym zespołem tego typu, który powstał w Polsce, a być może również na świecie. Kiedy wychodzą na scenę, Podhale drży w posadach, a słuchaczom natychmiast miękną serducha. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk, Damian Pałasz, założyciel Małej Armii Janosika opowiada m.in. o tym, jak potężną siłę rażenia mają tradycja i dziecięca energia, ale również o miłości do folkloru, którą są w stanie zarazić każdego.

Jak narodził się pomysł na stworzenie projektu muzycznego o tak ogromnej skali, w który zaangażowało się aż tylu młodych artystów?

DP: Pomysł zrodził się w mojej głowie, gdy byłem jeszcze nastoletnim chłopakiem. Już wtedy marzyłem o stworzeniu wielkiej grupy artystycznej, która będzie zrzeszać dzieci i młodzież połączonych wspólną pasją do folkloru, muzyki ludowej i kultury Podhala. Chciałem stworzyć miejsce, w którym młodzi ludzie będą mogli się spotykać, integrować się, wspólnie kultywować tradycje i kulturę Podhala oraz innych regionów Polski, a jednocześnie rozwijać swoje artystyczne pasje i umiejętności. Moim marzeniem było stworzenie największej góralskiej kapeli – projektu, jakiego świat jeszcze nie widział. Chciałem udowodnić, że możliwe jest zbudowanie tak obszernego zespołu, który z jednej strony będzie niepowtarzalną grupą młodych górali, prezentującą wysoki poziom artystyczny, estetyczny i muzyczny, a z drugiej – będzie miejscem pełnym rodzinnej atmosfery. Zależało mi, aby wszyscy wzajemnie się wspierali, rozwijali, czerpali radość ze wspólnego muzykowania i mieli możliwość spełniania swoich marzeń na największych scenach – tworząc wspólnotę ludzi darzących się wielkim szacunkiem. Przez kolejne lata sukcesywnie realizowałem tę wizję – rozwijałem grupę, stawiałem przed nią kolejne cele i wyznaczałem nowe marzenia. Z czasem projekt rozwijał się nie tylko artystycznie i muzycznie, ale również pod względem koncertowym, docierając do coraz większej publiczności. To, co początkowo było jedynie marzeniem moim jako nastoletniego chłopaka, krok po kroku zaczęło przeradzać się w rzeczywistość.

Dlaczego Mała Armia Janosika?

DP: Nazwa zespołu jest celowo zastosowanym oksymoronem. „Armia”, jak sama nazwa wskazuje, nigdy nie jest mała – dlatego zależało mi na stworzeniu nazwy, która już sama w sobie będzie zaprzeczać temu, co odbiorca zobaczy na scenie. „Mała Armia” ma wzbudzać zaskoczenie, ponieważ w rzeczywistości widzimy ogromną, liczną i imponującą grupę.„Mała” może być również odczytywana jako nawiązanie do wieku członków zespołu – dzieci i młodzieży, którzy tworzą tą niezwykłą grupę. Jednak najważniejszym założeniem było właśnie zestawienie słów „mała” i „armia”, które tworzą pewien kontrast i zapowiadają zaskoczenie. Chciałem, aby widz, przychodząc na koncert, nie spodziewał się aż tak licznego zespołu, a następnie został pozytywnie zaskoczony jego rozmachem, siłą i skalą. Ostatni człon nazwy – „Janosik” – nawiązuje do postaci karpackiego zbójnika. Nazwa miała również budzić skojarzenie z popularnym i przez lata lubianym przez Polaków serialem „Janosik”. Dzięki temu jest rozpoznawalna, wzbudza pozytywne emocje i od razu przywołuje skojarzenia z górami. Sam Janosik jest postacią niejednoznaczną i pod pewnymi względami kontrowersyjną, jednak w kontekście nazwy zespołu nie chodziło o dosłowne odnoszenie się do jego historii. Ważniejsze było zaciekawienie odbiorcy i nawiązanie do postaci, którą Polacy dobrze znają i z którą mają pozytywne skojarzenia dzięki serialowi. W efekcie „Mała Armia Janosika” to nazwa, która łączy kontrast, zaskoczenie, młodość i ogromną skalę zespołu z silnym odniesieniem do góralskiej i karpackiej tożsamości.

W jaki sposób udaje się Państwu zarażać dzieci i młodzież miłością do muzyki regionalnej oraz kultury Podhala?

DP: Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć, w jaki sposób mi się to udaje. Po prostu jestem sobą. Pilnuję w zespole porządku, estetyki i solidnego, profesjonalnego grania. Zależy mi również na tym, aby dzieci i młodzież nie wstydziły się swoich strojów ludowych, gwary, muzyki folklorystycznej czy folkowej. Chcę, aby z dumą sięgały do swoich korzeni i czerpały z tradycji. Jednocześnie zależy mi na tym, aby naszą misję, muzykę, aranżacje i artystyczne propozycje przedstawiać odbiorcom w nieco nowocześniejszy sposób – tak, aby zachować najważniejsze walory i autentyczność tradycji, a jednocześnie sprawić, by była ona atrakcyjna i zrozumiała dla współczesnego widza. Od kilku lat pracuję z grupą liczącą ponad 300 artystów i staram się tak dobierać repertuar, aby odpowiadał zarówno dzieciom i młodzieży, które go wykonują, jak i naszym słuchaczom oraz widzom. Myślę, że kluczem jest znalezienie równowagi między tradycją a współczesnością – tak, aby młodzi artyści mogli rozwijać się i czerpać radość z występów, a publiczność otrzymywała coś wartościowego, autentycznego i jednocześnie atrakcyjnego.

Czy młodym ludziom łatwo jest dziś odnaleźć swoją tożsamość i pasję w tradycyjnych góralskich melodiach?

DP: Nie zawsze jest to łatwe zadanie. Wymaga świadomego łączenia tradycji z nowoczesnym podejściem do aranżacji oraz takiego doboru repertuaru, aby był on atrakcyjny zarówno dla młodych artystów, jak i dla publiczności. Staram się tradycyjne, góralskie melodie przedstawiać w ciekawy i przystępny sposób, jednocześnie zachowując ich charakter, autentyczność i najważniejsze walory. Wykonujemy typowo góralskie utwory, również te przekazywane z pokolenia na pokolenie, które stanowią ważną część naszego dziedzictwa muzycznego. Jednak większość naszego repertuaru to szeroko rozumiana muzyka folkowa i folklorystyczna. Sięgamy zarówno po żywiołowe, skoczne kompozycje, charakterystyczne dla muzyki góralskiej, jak i utwory bardziej nastrojowe – liryczne, sentymentalne i emocjonalne, o balladowym charakterze, kojarzące się z Podhalem, górami i szerzej rozumianą kulturą Karpat. W naszym repertuarze znajduje się również muzyka rozrywkowa, którą aranżujemy na nasz własny, folkowy styl. Dzięki temu możemy łączyć różne muzyczne światy, zachowując charakterystyczne dla naszego zespołu brzmienie i jednocześnie pokazując, że muzyka inspirowana tradycją może być żywa, różnorodna i atrakcyjna dla współczesnego odbiorcy.

Jak radzą sobie Państwo z logistyką i organizacją prób dla tak licznej grupy, w której skład wchodzą dzieci z całej okolicy?

DP: Za całym projektem stoi duży i zaangażowany sztab osób, dzięki którym zespół może sprawnie funkcjonować i rozwijać się na wielu płaszczyznach. To przede wszystkim osoby odpowiedzialne za naukę gry na instrumentach, kształcenie wokalne oraz również dbanie o poprawność i autentyczność gwary. Mamy również osoby zajmujące się organizacją i logistyką, transportem, kwestiami technicznymi oraz scenotechniką. Ważną część zespołu stanowią zawodowi muzycy i nauczyciele, którzy na co dzień wspierają młodych artystów w ich rozwoju. Nieocenioną rolę odgrywają także rodzice i opiekunowie. Od lat angażują się w projekt, pomagają w organizacji, wspierają dzieci i młodzież oraz dbają o to, aby cały zespół mógł rozwijać się w dobrym kierunku. To właśnie dzięki zaangażowaniu tak wielu osób możemy realizować ten projekt na tak dużą skalę.

Ile par kierpców i strojów góralskich zużywa zespół w ciągu jednego intensywnego sezonu koncertowego?

DP: Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ wiele zależy od jakości i rodzaju strojów, w których występują nasi artyści. Przy tak licznej grupie zapotrzebowanie na stroje jest naprawdę ogromne, a ich zakup i utrzymanie wiążą się z niemałymi kosztami. Staramy się jednak w dużej mierze wykorzystywać stroje w sposób obiegowy. Kiedy starszy artysta wyrasta ze swojego stroju, przekazuje go młodszemu członkowi zespołu, a sam może pozyskać kolejny strój od starszych kolegów lub zakupić go z innego źródła. Dzięki temu stroje mogą służyć kolejnym osobom i pozostawać w obiegu przez wiele lat. Przy tak liczebnym składzie potrzeba naprawdę dużej liczby kompletnych strojów, które muszą być nie tylko odpowiednio dobrane, ale również zadbane i zawsze reprezentacyjne. O kwestie związane z wizerunkiem zespołu, strojami ludowymi, fryzurami i ogólną prezencją artystów dba Anna Luberda, która jest w naszym zespole specjalistką w tym zakresie. Bardzo ważną rolę odgrywają również rodzice, którzy dbają o stroje i wygląd swoich dzieci na co dzień. To wspólna praca całego zespołu – zarówno osób odpowiedzialnych za wizerunek, rodziców, jak i samych artystów – sprawia, że na scenie wszyscy prezentują się schludnie, estetycznie i godnie reprezentują nasz zespół oraz kulturę, z której czerpiemy.

Jak na Wasz sukces reagują mieszkańcy Podhala i Raby Wyżnej?

DP: Myślę, że są dumni i razem z nami czerpią radość z osiąganych sukcesów. Jesteśmy pierwszym zespołem tego typu, który powstał w Polsce, a być może również na świecie – przynajmniej nie znam innej grupy o podobnej formule i skali działania. Oczywiście wiele zależy od indywidualnego gustu i upodobań muzycznych – nie każdy musi przecież lubić muzykę, którą wykonujemy. Mimo to na Podhalu spotykamy się z bardzo pozytywnym odbiorem naszej działalności, naszego rozwoju i przede wszystkim misji, którą niesie ze sobą Mała Armia Janosika. W skali całej Polski można powiedzieć, że projekt stał się swoistym fenomenem społecznym. To grupa wyjątkowa i niepowtarzalna, ale przede wszystkim prawdziwa i autentyczna. Myślę, że właśnie ta autentyczność jest jednym z powodów, dla których publiczność tak dobrze nas odbiera. Podczas naszych koncertów gromadzimy tysiące widzów i fanów, co jest dla nas ogromnym wyróżnieniem, ale też wielką odpowiedzialnością. Każde takie spotkanie z publicznością daje nam energię i motywację do dalszej pracy. To właśnie te emocje, reakcje widzów i świadomość, że to, co robimy, ma dla ludzi znaczenie, najbardziej nas mobilizują, dodają sił i dają wszystkim ogromną radość.

Wasza muzyka często niesie ważne przesłanie patriotyczne i religijne – jak młode pokolenie odbiera te wartości?

DP: Młode pokolenie bardzo pozytywnie odbiera wartości i przesłanie, które staramy się przekazywać. Zdarza się, że młodzi ludzie, szczególnie ci nieco młodsi, bywają zagubieni, nie zawsze mają jasno wytyczoną drogę i czasem wstydzą się swoich korzeni czy tego, co wyróżnia ich spośród rówieśników. Kiedy jednak przychodzą na koncert Małej Armii Janosika, często dostrzegają, że nie ma powodu, aby wstydzić się wartości, wiary, patriotyzmu, stroju ludowego, gwary czy własnych korzeni. Wręcz przeciwnie – zaczynają zauważać, że właśnie w tych elementach tkwią piękno, autentyczność i siła. Chcemy pokazywać młodym ludziom, że warto być sobą, znać swoje korzenie i z dumą pielęgnować to, co otrzymaliśmy od poprzednich pokoleń. Wierzę, że właśnie na takich wartościach można budować swoje dorosłe życie – zachowując jednocześnie otwartość na świat i rozwój.

Jak powstają aranżacje wokalne dla tak wielogłosowego, potężnego chóru dziecięcego?

DP: Staram się każdą kompozycję analizować i aranżować wokalnie w taki sposób, aby znalazło się w niej odpowiednie miejsce zarówno dla chóru, jak i drugich głosów, mniejszych chórków o charakterze rozrywkowym czy góralskim. Zależy mi przede wszystkim na tym, aby poszczególne partie wokalne dobrze ze sobą współbrzmiały i tworzyły spójną, estetyczną całość. W aranżacjach dbamy o odpowiednie proporcje i dynamikę. W niektórych fragmentach świadomie pozostawiam przestrzeń i stosuję bardziej minimalistyczne rozwiązania, aby muzyka mogła wybrzmieć w prosty i naturalny sposób. Tam natomiast, gdzie utwór tego wymaga, wprowadzam więcej głosów, harmonii i dodatkowych partii wokalnych, które wzbogacają jego brzmienie i nadają mu większej głębi. Najważniejsze jest jednak zachowanie umiaru. Chcę, aby wszystkie elementy aranżacji wzajemnie się uzupełniały, a nie konkurowały ze sobą. Zależy mi na tym, by każdy utwór był ciekawy i bogaty, ale jednocześnie lekki, przejrzysty i przyjemny w odbiorze.

Jak udaje się Wam zachować balans między rygorystyczną tradycją Podhala a nowoczesnym, widowiskowym show, które tworzycie na scenie?

DP: Każdy utwór wymaga indywidualnego przemyślenia i odpowiedniego rozplanowania wszystkich jego elementów. Musimy znaleźć miejsce dla skrzypiec, basów, akordeonów, całego zespołu instrumentalnego, a także licznych partii wokalnych wykonywanych w różnych głosach oraz pełnego dziecięcego i młodzieżowego chóru. Przy tak dużym składzie nie jest to łatwe zadanie, dlatego każda aranżacja wymaga dużej uwagi i dbałości o szczegóły. Jednocześnie zależy nam na tym, aby w każdym utworze zachować charakter Podhala i jego muzyczną tożsamość. Chcemy, aby było słychać charakterystyczne brzmienie skrzypiec, basów i akordeonów, ich temperament, góralską energię, zaśpiew i oczywiście gwarę. To właśnie te elementy nadają naszej muzyce autentyczność i pozwalają zachować jej folklorystyczny charakter. Z drugiej strony świadomie sięgamy po współczesne środki muzyczne – brzmienie zespołu instrumentalnego, dodatkowe partie wokalne czy elementy muzyki rozrywkowej. Staramy się połączyć te dwa światy w taki sposób, aby wzajemnie się uzupełniały, a całość brzmiała naturalnie i spójnie. Dzięki temu chcemy tworzyć muzykę, w której można odnaleźć zarówno ducha Podhala i tradycji, jak i elementy współczesnego folku oraz muzyki rozrywkowej. Zależy nam, aby każdy słuchacz i każdy widz mógł znaleźć w niej coś dla siebie – niezależnie od tego, po jaki rodzaj muzyki na co dzień sięga.

Dziękuję za rozmowę

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *