Strona główna / Wywiady / Muzyczna rewolucja z Nowej Rudy. Brak Danych, czyli rockowa energia z górniczego miasta

Muzyczna rewolucja z Nowej Rudy. Brak Danych, czyli rockowa energia z górniczego miasta

Na scenie gwarantują potężny zastrzyk energii, którego nie sposób przeoczyć. Zespół „Brak Danych” to jedno z najciekawszych muzycznych odkryć Nowej Rudy, który udowadnia, że lokalna scena ma się czym pochwalić. Dziś ich rockowa muzyka staje się nową wizytówką regionu, a oni szturmem zdobywają serca lokalnej publiczności, łącząc młodzieńczą pasję z dojrzałym brzmieniem. Młodych muzyków kształtował rock lat 80 i 90, który do dziś jest muzyczną inspiracją wielu rockmanów. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk, członkowie zespołu opowiadają m.in. o tym, dlaczego chcą być muzycznym głosem pokolenia Kotliny Kłodzkiej.

Skąd pomysł na nazwę Brak Danych? Czy to żart z cyfrowej rzeczywistości, czy kryje się za tym głębsza filozofia?

Daria: Wszyscy wychowaliśmy się w bardzo specyficznych czasach. Pierwsze lata życia spędzaliśmy

bez udziału technologii. Rozwijała się ona na naszych oczach, praktycznie na

równi z nami. Jesteśmy pokoleniem lawirującym pomiędzy tymi dwoma światami, więc

nawiązanie do tego w naszej nazwie wydawało się czymś oczywistym.

Jak i kiedy muzyczne drogi Waszej czwórki skrzyżowały się w Nowej Rudzie?

Daria: Wcale nie musieliśmy daleko szukać. Wszyscy jesteśmy z jednej szkoły, każdy z nas

grał też w różnych zespołach, które nieraz przecinały się ze sobą na scenie. W obecnym

składzie gramy dopiero od pół roku. To, że znamy się tyle lat sprawia, że oprócz wspólnego

grania jesteśmy po prostu paczką dobrych znajomych. Lubimy spędzać ze sobą czas, jeździć

na koncerty i myślę, że słychać to w naszej muzyce.

Co to znaczy grać rocka i stawiać pierwsze kroki muzyczne w takim mieście jak Nowa Ruda? Małym, ale klimatycznym?

Daria: Z pewnością nie jest łatwo. Trudniej jest przebić się do szerszej publiki, bo jednak

nasza muzyka dociera głównie do ludzi z Nowej Rudy i okolic. Na szczęście dzięki social

mediom możemy dzisiaj tworzyć treści, które będą w stanie dotrzeć również do ludzi z innych regionów naszego kraju.

Jak oceniacie zaplecze dla młodych kapel w regionie? Czego Wam najbardziej brakuje, a co Was pozytywnie zaskakuje?

Daria: W naszym regionie zaplecze jest duże, mamy dobrze wyposażoną salę prób i możliwość grania.

Problem w tym, że obecnie młode pokolenia wydają się nie być zainteresowane tworzeniem własnej muzyki.

Zaledwie 10 lat temu sala w której obecnie gramy pękała w szwach, a kolejki zainteresowanych graniem zespołów były długie.

Kwestia zmiany pokoleniowej.

Czujecie się „głosem” młodego pokolenia z Dolnego Śląska?

Daria: Może nie tyle Dolnego Śląska, co w Kotlinie chcielibyśmy docierać do szerszej publiki i budować

społeczność chętną tworzyć sztukę i brać aktywnie udział w wydarzeniach muzycznych.

Zaskoczyliście fanów wspólnymi zapowiedziami i występami z artystami z zupełnie innych bajek jak np. Gosia Andrzejewicz na Dniach Gier. Jak dochodzi do takich muzycznych zderzeń?

Daria: Staramy się nie zamykać w sztywnych ramach określających gatunki muzyczne. Jesteśmy

otwarci na różne gatunki muzyczne, więc koncert na scenie na której wystąpiła również

znana wszystkim Gosia Andrzejewicz to kolejne ciekawe doświadczenie na naszej drodze.

W Waszej muzyce słychać wpływy klasycznego polskiego rocka, czy mocniej inspirujecie się nowoczesnym lub klasycznym, zagranicznym brzmieniem?

Daria: Inspiracje czerpiemy w głównej mierze z zagranicznych zespołów, ale staramy się

zachować swój własny styl i nie udawać kogoś, kim nie jesteśmy. Teksty są pisane po

polsku, bo w takim języku wszyscy czujemy i pojmujemy sztukę na co dzień. Każdy z nas

jest inny i obraca się w trochę innych klimatach muzycznych, w brzmieniu Brak Danych

próbujemy odnaleźć kompromis.

Jak opisalibyście swoje brzmienie komuś, kto zna tylko klasycznego rocka? Gdzie na osi między garażem, a nowoczesną, czystą produkcją plasuje się Brak Danych?

Kamil: Obracamy się raczej bliżej rocka alternatywnego, ale czerpiemy z różnych gatunków.

Z pewnością inspirujemy się muzyką rockową wczesnych lat 2000, jednak tworzymy ją w realiach dzisiejszych

czasów. Wierzymy, że muzyka z tamtych lat powoli wraca do łask, i to jest to co wszyscy wewnętrznie czujemy.

Jesteście „sprzętowymi maniakami” ? Jaki element Waszego zestawu – konkretna gitara, efekt, talerz perkusyjny definiuje charakterystyczny sound zespołu?

Kamil: Wydaje mi się, że daleko nam do sprzętowych maniaków, korzystamy z tego co jest pod

ręką i staramy się uzyskać jak najlepsze brzmienie. Fundamentem są wzmacniacze Marshalla

które sprawdzają się w każdej sytuacji. Ja mam parę efektów, ale raczej stanowią element

ozdobny do utworów niż ich fundament. Myślę, że nasze brzmienie to wypadkowa inspiracji

różnymi zespołami i przełożenie tego na nasz styl.

Studio nagraniowe czy set na żywo? W którym z tych środowisk czujecie, że Wasze kompozycje zyskują prawdziwe życie, a gdzie musicie iść na największe kompromisy?

Kamil: Z jednej strony w studiu mamy większe pole do eksperymentowania i czas na to aby bawić

się dźwiękiem. Koncerty to żywioł, nie ma dwóch takich samych i nigdy do końca nie wiesz, co się wydarzy.

Ten strzał adrenaliny, kontakt z ludźmi, to jest to co nas napędza.

O czym chcecie opowiadać poprzez muzykę? Czy uciekacie w metafory i poezję, czy wolicie walić prosto z mostu o tym, co boli dziś młodych ludzi?

Daria: Myślę, że jesteśmy gdzieś pośrodku. Chcemy mówić o rzeczach, które dotykają nas

w dzisiejszym świecie, ale w sposób który nie będzie oczywisty dla odbiorcy, i nad którym

czasem trzeba pochylić się przez chwilę. Na przykład nasz utwór “Mglista dolina” opowiada o depresji poprzez

pryzmat personifikacji jej, nadania ludzkiej formy.

Czego polscy młodzi wykonawcy mogliby się nauczyć od zachodnich legend rocka, a w czym to nasza rodzima scena ma przewagę pod względem klimatu i kompozycji?

Kamil: Wiesz, zachód był pionierem muzycznym, to tam powstawały największe zespoły

którymi dziś się zachwycamy. Wszystkie zespoły lat 80, 90 były inspirowane właśnie tymi

zachodnimi kapelami, myślę że nasza scena ma tą przewagę,bo posiada ludzi którzy mają

świeże spojrzenie na muzykę, idą własną artystyczną ścieżkąi nie boją się o tym śpiewać.

Myślę że właśnie to jest ta siła polskiej sceny rockowej.

Jaki album muzyczny polski lub zagraniczny ukształtował Was jako nastolatków?

Daria: Pomimo iż wszyscy wywodzimy się z szeroko pojętej muzyki rockowej, każdy z nas

jest trochę inny, jeżeli chodzi o brzmienie. Marka ukształtował w bardzo dużej mierze album “Nevermind”

Nirvany. Patryk na swojego faworyta wskazuje “Back in Black” od AC/DC.

Krzysiek zostając w polskich klimatach wymienił Illusion- Illusion. Kamil wspomina album “Rage Against the

Machine”, jako ogromny fan zespołu o tej samej nazwie. Ja wywodząc się z jeszcze innych klimatów muszę

wymienić płytę “The Black Parade” grupy My Chemical Romance.

Dziękuję za rozmowę

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *