Strona główna / Wywiady / Iza Deger: Światowy bestseller – bluza do noszenia psów

Iza Deger: Światowy bestseller – bluza do noszenia psów

Jej charcik włoski o imieniu Wąski stał się inspiracją do powstania firmy zajmującej się tworzeniem luksusowych ubranek dla psów (a czasem też i dla ich właścicieli). Jak mówi Iza Deger, odzież dla psa wymaga zupełnie innego podejścia do konstrukcji, proporcji i funkcjonalności, a luksus to nie tylko wygląd, ale i jakość wykonania, dobrze przemyślana konstrukcja i komfort psa.

Skąd zrodził się pomysł na stworzenie pierwszej w Polsce luksusowej marki odzieżowej dla psów?

Zainspirował mnie do tego przede wszystkim mój pies, ale również moja pasja do mody, z którą jestem związana od 16. roku życia. Od zawsze zwracałam uwagę na jakość, dobre kroje i ciekawe projekty, a tego brakowało mi na polskim rynku odzieży dla psów. Kiedyś na Instagramie zobaczyłam bluzę, w której można było nosić psa. Sam pomysł bardzo mi się spodobał, ale wykonanie przypominało raczej niewygodny worek niż dobrze zaprojektowane ubranie. Pomyślałam wtedy, że można zrobić to zupełnie inaczej. I tak zaczęłam projektować własne rozwiązanie. Dziś jest to mój światowy bestseller, a marka z każdym sezonem się rozwija i powiększa kolekcję. Najbardziej cieszy mnie to, że projekty, które powstały z potrzeby i mojej własnej wizji, dziś trafiają do klientów na całym świecie.

Trend „matchy-matchy” podbija światowe wybiegi i ulice. Jak według Ciebie Polacy reagują na wizję noszenia identycznych lub spójnych zestawów ze swoimi czworonogami?

Miłośnicy psów bardzo dobrze na to reagują. Dla wielu osób jest to forma utożsamiania się ze swoim psem, ale przede wszystkim świetna zabawa modą. Pies jest częścią naszego życia, więc dlaczego nie miałby być również częścią naszego stylu? Oczywiście nadal jest spora grupa osób, która patrzy na to ze zdziwieniem albo zaciekawieniem. Sama obserwuję jednak ogromną zmianę na przestrzeni ostatnich trzech lat, czyli od momentu, kiedy stworzyłam swoją markę. To, co wcześniej mogło wydawać się nietypowe, dziś coraz częściej spotyka się z pozytywną reakcją. Myślę, że Polacy po prostu coraz chętniej traktują modę jako sposób na wyrażanie siebie – również poprzez relację ze swoim psem.

Co oznacza nazwa „It’s My Chart” i jaka filozofia stoi za stworzeniem tej marki?

Nazwa jest grą słów „It’s My Heart” – czyli „to moje serce”. Zamiast „heart” pojawiło się jednak „chart”, które nawiązuje do rasy psa, którego jestem właścicielką – charcika włoskiego o imieniu Wąski. W ten sposób powstało bardzo osobiste przesłanie: pies jest moją miłością, a jednocześnie stał się inspiracją do stworzenia całej marki. To połączenie mody, emocji i mojej relacji z psem.

Budowa anatomiczna labradora, pudla czy charcika włoskiego diametralnie się różni. Jak wygląda proces projektowania oraz szycia na miarę, aby ubranie leżało idealnie na każdej rasie?

Mam przygotowane różne wykroje, ale najważniejszą rolę zawsze odgrywa odpowiedni pomiar psa. Biorę pod uwagę między innymi obwód szyi, klatki piersiowej i brzucha, długość od karku do nasady ogona, a także rozstaw i długość łap. Bardzo istotny jest również odpowiedni dobór tkaniny. Innego materiału i fasonu potrzebuje pies, który ma być chroniony przed deszczem, innego ten, który potrzebuje przede wszystkim ciepła, a jeszcze innego pies z długim włosem, który łatwo się kołtuni. Dlatego nie chodzi tylko o zmniejszenie ludzkiego ubrania do rozmiaru psa. Odzież dla psa wymaga zupełnie innego podejścia do konstrukcji, proporcji i funkcjonalności.

Psy mają wyjątkowo wrażliwą skórę, sierść i włos. Czym kierujesz się przy wyborze tkanin i materiałów, aby odzież była nie tylko piękna, ale przede wszystkim bezpieczna i wygodna?

Przede wszystkim stawiam na naturalne tkaniny, takie jak bawełna czy len. Jeżeli dany projekt wymaga zastosowania poliestru, często wykorzystuję bawełniane podszewki, żeby materiał mający bezpośredni kontakt ze skórą był przyjemniejszy. Wszystko zależy jednak od funkcji ubrania. Jeżeli projektuję kombinezon przeciwdeszczowy, którego głównym zadaniem jest ochrona przed deszczem, nie podszywam go dodatkową warstwą, ponieważ mogłoby to niepotrzebnie ograniczać jego funkcjonalność. Trzeba też pamiętać, że psy mają różne rodzaje sierści i włosa. Psy z tzw. włosem często lepiej czują się w śliskich tkaninach, które ograniczają powstawanie kołtunów. Dlatego materiał zawsze dobieram nie tylko pod kątem wyglądu, ale przede wszystkim jego przeznaczenia.

Jak połączyć luksusowy design z funkcjonalnością, by pies podczas spaceru czuł pełną swobodę ruchu i komfort cieplny?

Przede wszystkim poprzez odpowiedni fason – to jest absolutna podstawa. Kobieta może czasem poświęcić trochę komfortu na rzecz wysokich obcasów czy konkretnego kroju, jeśli bardzo zależy jej na efekcie wizualnym. Pies nie powinien tego robić. W przypadku psów swoboda ruchu i komfort są dla mnie bezdyskusyjne. Jeżeli znajdziemy odpowiedni fason, który nie ogranicza psa i odpowiada jego anatomii, dopiero wtedy możemy bawić się tkaninami, fakturami, kolorami czy dodatkami. Dla mnie luksus w odzieży dla psa nie polega więc wyłącznie na tym, że coś wygląda pięknie. Luksus to również jakość wykonania, dobrze przemyślana konstrukcja i komfort psa.

W ofercie znajdziemy zarówno miejskie dresy czy skórzane ramoneski, jak i eleganckie płaszcze czy tiulowe suknie. Dla kogo i na jakie okazje projektowane są poszczególne linie?

Tiulowa suknia zdecydowanie nie jest przeznaczona na szybki spacer pod blokiem – to kreacja na specjalne okazje. Ja sama szyłam ją między innymi specjalnie na jeden z programów telewizyjnych, podczas którego pokazywane były kulisy sesji zdjęciowej. Dresy są natomiast przeznaczone na co dzień. Mają być wygodne, szybkie w zakładaniu, łatwe w praniu i przede wszystkim spełniać swoje podstawowe zadanie – chronić psa przed chłodem. Ramoneska również jest przede wszystkim codzienną kurtką. Można nosić ją samodzielnie albo założyć na wspomniany wcześniej dres. Została zaprojektowana tak, żeby jednocześnie ogrzewać psa i cieszyć oko właściciela. Lubię, kiedy ubranie dla psa ma swoją funkcję, ale przy okazji wygląda jak pełnoprawny element stylizacji.

Jednym z Twoich najbardziej intrygujących produktów są bluzy przeznaczone do noszenia psa. Jak powstał ten pomysł i w jakich sytuacjach sprawdza się najlepiej?

To mój światowy bestseller i projekt, z którego jestem szczególnie dumna. Zaprojektowałam go sama i naprawdę każdy centymetr tej bluzy jest tam przemyślany. Sprawdza się w wielu sytuacjach. Na dłuższym spacerze, kiedy psu po prostu nie chce się już dreptać, może być alternatywą dla noszenia go na rękach. Bardzo dobrze sprawdza się również podczas wizyty u weterynarza zamiast tradycyjnego transportera – bliskość właściciela działa na wiele psów uspokajająco, bo cały czas mają poczucie kontaktu z człowiekiem. Jest świetna również na wakacjach czy podczas zakupów w miejscach, gdzie można przebywać z psem, ponieważ pozwala mieć wolne ręce. Sprawdza się także w przypadku psów lękowych, które potrzebują stopniowej adaptacji do nowych miejsc i bodźców. To projekt, który powstał z bardzo praktycznej potrzeby, ale z czasem okazało się, że odpowiada na potrzeby właścicieli psów na całym świecie.

Czy tworzenie skórzanych ramonesek lub tiulowych sukienek dla zwierząt wymagało opanowania zupełnie nowych technik krawieckich?

Tak, zdecydowanie. To zupełnie inny wymiar krawiectwa. Ubrania dla psów konstruuje się i szyje inaczej, przede wszystkim ze względu na ich anatomię. Pies porusza się inaczej niż człowiek, ma zupełnie inne proporcje ciała, a dodatkowo ubranie musi uwzględniać pracę łap, szyi czy grzbietu. Nie można więc po prostu przenieść ludzkiego fasonu na psa i odpowiednio go zmniejszyć. Każdy kolejny projekt był dla mnie nauką i szukaniem najlepszego rozwiązania pomiędzy estetyką, konstrukcją i wygodą psa.

Czy noszenie „takich samych” ubrań przez właściciela i psa buduje głębszą więź między nimi?

Nie powiedziałabym, że pies dzięki wspólnemu ubraniu czuje głębszą więź z właścicielem. To raczej człowiek może mieć poczucie, że razem z psem tworzą team – nie tylko fizycznie jako partnerzy, ale również wizualnie. Dla mnie „matchy-matchy” jest przede wszystkim formą zabawy i pokazania, że pies jest ważną częścią naszego życia. To nie musi być nic bardzo poważnego. Czasami po prostu fajnie jest wyglądać razem dobrze i mieć z tego trochę radości.

Jakie historie i reakcje klientów po założeniu zestawów „matchy-matchy” najbardziej utwierdzają Cię w przekonaniu, że to był strzał w dziesiątkę?

Najczęściej słyszę: „Tego szukałam!” albo „Tego szukałem!”. Bardzo często pojawia się też komentarz: „Znam Panią z programu Damy i Wieśniaczki i widzę, że są firmy, które zaczęły się Panią inspirować”. Oczywiście jestem szczęśliwa, kiedy zdobywam nowych odbiorców, ale chyba najbardziej cieszy mnie coś innego – kiedy stali klienci wracają po kolejny zestaw, tylko tym razem w innym kolorze. To dla mnie najlepszy dowód na to, że nie kupili produktu wyłącznie z ciekawości, ale rzeczywiście go polubili i chcą mieć kolejną wersję.

Kim byłaś w Damach i Wieśniaczkach?

Damą.

No oczywiście (śmiech – przyp. red.). A powiedz mi, jakie są kolejne cele marki It’s My Chart – czy planujesz podbój zagranicznych rynków lub rozszerzenie asortymentu o nowe akcesoria?

Rozszerzenie działalności poza granice Polski to zdecydowanie jeden z moich najważniejszych celów. Już teraz moje produkty trafiają do klientów na całym świecie, więc chcę ten kierunek jeszcze mocniej rozwijać. W ubiegłym roku jako pierwsza w Polsce stworzyłam również akcesoria dla psów i ich właścicieli – wykonane ze skóry i wyposażone w dodatki pokryte 24-karatowym złotem. Teraz pora na kolejne nowości, ale tych na razie nie chcę zdradzać. Wolę, żeby klienci dowiedzieli się o nich dopiero podczas premiery.

Dziękuję za rozmowę.

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *