Miłośnicy spoglądania w nocne niebo mają powody do ekscytacji. Właśnie dziś, w nocy z 8 na 9 października, przypada szczyt aktywności jednego z najbardziej fascynujących i kapryśnych zjawisk astronomicznych – roju Drakonidów. Nazywane również Giacobinidami, te kosmiczne Drobiny są pozostałością po przelocie komety 21P/Giacobini-Zinner. Prognozowane maksimum tego zjawiska w tym roku szacowane jest na godzinę 3. czasu polskiego.
Drakonidy słyną ze swojej wyjątkowej nieprzewidywalności oraz krótkiego okna widoczności, trwającego zazwyczaj jedynie od 6 do 10 października. Choć bywają lata ciche, zjawisko to potrafi zgotować prawdziwy deszcz spadających gwiazd – historycznie rekordowe roje odnotowano w latach 1933 i 1946, kiedy obserwatorzy mogli podziwiać nawet kilkaset rozbłysków w ciągu jednej minuty. Tegorocznym obserwacjom sprzyjać będą niespotykanie dogodne warunki atmosferyczne i astronomiczne; niemal całkowicie niewidoczny Księżyc nie będzie rozświetlał tła, co znacząco poprawi widoczność nawet mniejszych śladów na nieboskłonie.
Aby dostrzec meteory, warto skierować wzrok w stronę gwiazdozbioru Smoka, gdzie w rejonie gwiazd Eltanin i Rastaban – powszechnie nazywanych Oczami Smoka – znajduje się radiant tego roju, czyli punkt, z którego optycznie rozbiegają się jasne smugi. Choć astronomowie nie dają pełnej gwarancji co do liczebności tegorocznego spektaklu, warto wykorzystać tę czwartkową noc na spacer z dala od miejskich świateł, by na własne oczy przekonać się, czym tym razem zaskoczą nas kosmiczne Smoki.
Marta Kot, fot. AI











