Przez 20 lat była zakonnicą. Odeszła z zakonu, bo doniosła na księdza pedofila. Ma wyjątkowy dar – jest jasnowidzem i medium. Zajmuje się też egzorcyzmami. Anna Kowalska w rozmowie z Agnieszką Góralczyk ujawnia, czy łatwo jest być osobą wybraną.
Pani historia jest szczególna. Przez dwie dekady była Pani w zakonie, z którego nagle musiała odejść?
AK: Tak. Byłam zakonnicą przez 17 lat, a wcześniej eremitą przez 3 lata. Po 20 latach zostałam wydalona z zakonu, bo doniosłam na księdza pedofila. Byłam przełożoną 8 lat, czyli dwie kadencje. Dobrze zajmowałam się wspólnotą, ale przegrałam z pychą i nienawiścią biskupa. Od stycznia 2025 r. nie jestem siostrą zakonną.
Kiedy ujawnił się u Pani dar jasnowidzenia i porozumiewania się ze zmarłymi?
AK: Dar mam od dziecka, ale aktywował się po śmierci babci. Ona też była medium, ale jakby nieaktywnym, tzn. nie pracowała w zawodzie i nie kontaktowała się z duszami. Jasnowidzem nie była. Przyjmowałam wcześniej na parafii, bo jeśli chodzi o jasnowidzenie, to już od kilku lat ludzie do mnie przychodzili. Po prostu staram się pomagać.
Co Pani czuje, gdy dar się aktywuje?
AK: Podczas jasnowidzenia są to wizje – gdy dotykam zdjęcia. Mam głównie dar retrokognicji. Medium to co innego. Również pracuję ze zdjęciem, ale wówczas nawiązuję kontakt w czasie rzeczywistym. Jestem pośredniczką między rodziną osoby a zmarłym. Czuję emocje zmarłego. Muszę się dystansować, bo np. przy szukaniu osób zaginionych, często dochodzi do czynu zabronionego i wtedy ofiara czuje wstyd i rozpacz, dlatego blokuję to, albo zmarły blokuje. Różnie.
Łatwo jest nosić w sobie taki dar? Może go Pani kontrolować czy jest to tak jak czasami oglądamy na filmach czy czytamy w książkach – pojawiają się nagle obrazy, czy przychodzą dusze…?
AK: Jeśli chodzi o jasnowidzenie to prosto, ale jeśli chodzi o medium to trudno nosić ten dar. Tak. Pojawiają się obrazy w obu czynnościach. Nie jest to jak w filmach, ale czasem bywa, że pokazują się dusze, czyli duchy w nazwijmy to realu. Nie tylko podczas wizji .Wyglądają jak cienie. Czarne cienie. Przemieszczają się bardzo szybko. Jak światło.
Jak wygląda jasnowidzenie – co się pojawia?
AK: Dotykam zdjęcia. Pojawia się wizja. Różne obrazy. Zawsze trzeba zadawać konkretne pytania.
Jak wygląda kontakt ze zmarłym?
AK: Dotykam zdjęcia, nawiązuję połączenie. Różnie bywa. Czasem trwa ono 20 minut, czasem 2 godziny. Zadaję pytania od rodziny. Zmarły pokazuje odpowiedzi poprzez obrazy lub pisanie gdzieś np. na „tablicy” czy „piasku”. Ale zawsze poprzez obrazy.
Miała Pani liczne trafione przepowiednie. O czym były?
AK: Jest bardzo dużo trafnych. W Internecie można znaleźć opinie o mnie. Bardzo się cieszę, że mogę pomagać. Różnie przepowiednie działają. Też nie zawsze sprawdza się wszystko dosłownie, czy każdemu. Jesteśmy ludźmi, można się pomylić. Czego dotyczą moje przepowiednie? Wielu rzeczy. Robię np. wizje na Polskę, na sytuację w kraju i za granicą.
Egzorcyzmy. Tym też się Pani zajmuje – nie boi się Pani wchodzić do domu, w którym czuć czyjąś obecność?
AK: Egzorcyzmy, które wykonuję, to nie są egzorcyzmy większe, czyli uwalnianie z opętań. Mimo że 3 lata pomagałam księdzu w egzorcyzmach (jak byłam siostrą), to teraz sama ich nie prowadzę. Oczyszczam domy z „nawiedzeń”, czyli duchów, obecności. Egzorcyzmuję domy, mieszkania, cmentarz w Warszawie. Jeśli chodzi o cmentarz to ksiądz wezwał mnie dwa razy, bo nawiedzał parafię duch. Udało się, dusza zaznała spokoju. Robię też oczyszczenia ludzi. Choć to nie egzorcyzmy, jest to podobne działanie. Tylko jest to oczyszczenie duchowe i aury. Pamiętajmy, że słowo egzorcyzm, czyli egzorkismos (pochodzi z greki) oznacza zaklęcie czegoś, kogoś, zaklęcie czyli uspokojenie i wypędzenie. Nie jest to tylko katolicki obrzęd. Pojawia się on we wszystkich religiach, w tym w Judaizmie, Islamie, Buddyzmie czy Shinto. Jest to usuwanie szkodliwych duchów. Dosłownie. U Chrześcijan to walka z diabłem i demonami, ale w innych religiach to też usuwanie duchów. To skomplikowane.
Potrafi Pani odnaleźć osobę zaginioną?
AK: Tak. Potrzebuję zdjęcie, imię i nazwisko. Może rzecz zaginionego. Informacje o nim. Detale.
Miała Pani wizję w czasie rzeczywistym w kościele. Czego dotyczyła?
AK: Była to Mariam. Chrześcijanie nazywają Ją Matką Bożą (mówię tak, bo jest wiele innych religii). Prosiła by przekazać orędzie pokoju. Mówiła, że idzie wojna. Prosiła bym mówiła wszędzie o potrzebie pokoju. O wartości ludzkiej duszy, że jest ona Bogu najdroższa, każda z osobna, bez wyjątku. Mówiła też o wartości i świętości życia. Miałam wizję w trakcie modlitwy. Kobieta stała w świetle i mówiła przez myśli. Nie ruszała ustami. Była smutna. Prosiła o więcej modlitwy. Być może łatwiej mogłam Ją usłyszeć, bo jestem medium. Trudno powiedzieć, to było 8 miesięcy temu.
Ludzie wierzą dziś w zdolności z „innego wymiaru”? Jasnowidzenie, medium, egzorcyzm? Bo ja np. wierzę.
AK: Wielu wierzy i mają rację. Ale w ezoteryce jest wielu oszustów. Trzeba uważać. Ja jestem mało lubiana w środowisku „wróżek”, bo jestem inna. U mnie jasnowidzenie i medium są połączone z duchowością, modlitwami. Dbam też o groby osób mi obcych, które przyszły jako duchy i prosiły o to. Kupuję ze swoich pieniędzy sztuczne kwiaty i znicze 3 razy w roku. Postawiłam też metalowe krzyże przy dwóch grobach na ich prośbę. Zamówiłam mszę. Bycie medium to dar i obowiązek. Wróżki to ezoterycy. Nie zajmują się tym. Ja i oni różnimy się.
Tworzy też Pani biżuterię z dobrą energią, czyli jaką?
AK: Tak. Robię proste bransoletki z kamieni. Dodaję do nich błogosławieństwa i oczyszczanie.
Pisze Pani książkę pt. „Książę ciemności”. Ale za pasem jest też kolejna. 29 lutego premierę będzie miał też tomik wierszy „Listy do Boga” ?
AK: Książka pt. „Książę ciemności” jest o szatanie i ludzkiej kobiecie. To książka z pogranicza fantastyki. Mam napisane ok. 30%. Jest to książka na kontrakcie literackim. Lucyfer (tak, diabeł) zakochuje się w Weronice (św. Weronika, czasu Jezusa). Weronika odrzuca go, modli się. Gdy umiera, Lucyfer rozumie, że przegrał, ale nie akceptuje porażki. Po setkach lat spotyka Claire, ludzką dziewczynę, chłopkę. Jest rok 1333 czyli 1300 lat od śmierci Jezusa. Wojska Lucyfera atakują wsie. Akcja dzieje się we Francji. W jednej z zaatakowanych wsi jest Claire, która zostaje porwana wraz z innymi kobietami. Przywożą je do zamku (w różnych celach, ale to Średniowiecze…) Lucyfer akurat wychodzi z zamku i spotyka ją na placu, gdzie czekają niewolnicy. Postanawia zabrać ją i zrobić z niej konkubinę. A gdzieś w zamku po innej stronie aniołowie opracowują plan jak pozbyć się Lucyfera… To książka o przeznaczeniu, wierze, współczuciu przemocy, wojnie itp. Ale kładę tu duży nacisk na miłosierdzie. Claire wzorowałam na sobie. Chciałam stworzyć książkę z przesłaniem – bo nawet najczarniejsze stworzenie może ubiegać się o łaskę miłosierdzia i samemu je zastosować. „Książę ciemności” jest pisany też po angielsku jako opowiadanie interaktywne dla aplikacji Chapters. Druga książka to „Własność władcy Astarii” – science fiction z dodatkiem fantasy napisana w 10%. Książka o walce ze złem zatruwającym umysł. Nie tylko ofiary, ale i oprawcy. Też o zrozumieniu i wybaczeniu. Próbie zmienienia losów planety i znalezieniu w sobie silnej woli. Gotowy jest zaś tomik poezji „Listy do Boga”. Zawiera poezję, miłość do Boga i przemyślenia filozoficzne.
Pomoże Pani każdemu, kto się do Pani zwróci, czy Pani dar ostrzega Panią przed… złem czy fałszywymi intencjami?
AK: Pomagam komu się da, staram się. Różnie bywa wiadomo. Nie każdemu da się pomóc, ale zawsze się staram. Wykonuję też rytuały oczyszczenia, czy uzdrowienia relacji, ale jak wspomniałam, jest to połączone u mnie z duchowością. Różnie też bywa z rytualistami. Jest wielu oszustów. Dobrym rytualistą jest np. Piort Grefling, ale jeśli chodzi o rytualistów, to wielu dobrych nie ma. Trzeba zawsze być po prostu ostrożnym, jak ze wszystkim.
Jakie słowa powiedziałaby Pani teraz czytelnikom?
AK: Dla każdego kilka słów: Niech Bóg Cię błogosławi i strzeże, niech okaże ci drogę pokoju i dotknie łaską.
Dziękuję za rozmowę.











