Strona główna / Wywiady / Narodziny pełne bezpieczeństwa

Narodziny pełne bezpieczeństwa

Sala porodowa to miejsce, w którym rodzą się zarówno dziecko jak i matka. Poród z kolei nie musi być traumatycznym wyzwaniem, przed którym stają kobiety. Te chwile mogą wyglądać zupełnie inaczej, podobnie jak cały okres ciąży i połogu. Między innymi o tym, jak zamienić te wszystkie lęki w pozytywne emocje i piękne wspomnienia Agnieszka Góralczyk rozmawia z Martą Jankowską, jedną z niewielu doul w Polsce i jedną z trzech, która została zatrudniona w szpitalu.

Jaka jest rola Douli?


MJ: Doula to niemedyczne wsparcie kobiety oraz nierzadko osób jej najbliższych: wsparcie emocjonalne, informacyjne i fizyczne. Doula może wspierać już na etapie starania się o dziecko, później w ciąży, w porodzie, połogu, laktacji, początkach macierzyństwa, rodzicielstwa. Tutaj wyraźnie chciałabym podkreślić ciągły charakter tej opieki: spotykamy się na przykład przed porodem, jestem dyspozycyjna całodobowo pod telefonem w czasie tzw. „gotowości porodowej” w razie pytań, obaw. Towarzyszę w porodzie, później często odwiedzam rodziców w połogu- to zapewnia klientkom oraz ich partnerom poczucie bezpieczeństwa- jedna i ta sama osoba towarzyszy im i nieoceniająco wspiera w tak wrażliwym i emocjonującym okresie okołoporodowym. My doule wspieramy kobiety również w sytuacjach kryzysowych jak poronienie, martwe urodzenie, terminacja ciąży, poród przedwczesny. Zawsze podążamy za kobietą i jej wyborami (porównuję to do oświetlania drogi- niezależnie od trasy jaką mama, rodzice wybierają), nie oceniamy, nie komentujemy, nie porównujemy, nie udzielamy rad (chyba, że klientka wyraźnie o to poprosi). Co również chciałabym, żeby wyraźnie wybrzmiało to to, że doule ze Stowarzyszenia Doula w Polsce, którego jestem członkinią pracują zgodnie z Kodeksem Etycznym i Standardami Pracy Douli i tu pozwolę sobie przytoczyć fragment „KED”: „Doula nie wykonuje żadnych czynności medycznych, nie diagnozuje oraz nie udziela porad medycznych.”  Od siebie dodam: doula to odrębny zawód, nie konkurujemy z położnymi tylko z nimi współpracujemy, gdyż cel jest wspólny: dobre doświadczenie porodowe danej kobiety.

W Polsce dużo jest osób, które pełnią rolę Douli?


MJ:
Liczba doul w Polsce rośnie, ale zawód ten wciąż jest stosunkowo niszowy. W Stowarzyszeniu Doula w Polsce jest w tej chwili 113 członkiń, odnośnie drugiego stowarzyszenia- Stowarzyszeniu Dobre Doule- nie posiadam takiej wiedzy. Niestety w Polsce każdy może nazwać siebie doulą, ponieważ zawód ten wciąż nie jest uregulowany prawnie (nad czym my doule, które ukończyłyśmy wielogodzinne szkolenia ubolewamy) to znaczy, że  nie jest zawodem wymagającym licencji ani formalnych kwalifikacji mimo, że od stycznia  2015 r. doula została zarejestrowana w Polsce jako zawód. Z przyczyn, o których tu mówię- nie jestem wstanie powiedzieć, ile doul mamy na chwilę obecną w Polsce.

Została Pani zatrudniona przez szpital – jak jest Pani postrzegana przez personel medyczny i jak zareagowały na Pani obecność pacjentki? Czy bez zatrudnienia w szpitalu Doula może być obecna przy pacjentce na sali i przy porodzie?


MJ:
Pracuję na Oddziale Położniczo-Ginekologicznym w szpitalu w Legnicy i w moim odczuciu zostałam pozytywnie przyjęta przez personel medyczny. Od początku naszej współpracy, mocno podkreślam, że po pierwsze: jestem w szpitalu dla kobiet, pacjentek. Po drugie: dobrze znam swoje kompetencje oraz ich granice i konsekwentnie nie wychodzę poza nie. Tu nie ma mowy o wtrącaniu się w kompetencje medyków czy podważania decyzji pacjentki czy personelu.  Tak jak wspomniałam już wcześniej- jako członki SDwPl jestem zobowiązana do przestrzegania KED wiec nie podpowiadam, co pacjentka ma zrobić czy na co się nie godzić- natomiast- udzielam pełnej informacji o opcjach, podążam za kobietą, wzmacniam ją w roli mamy i całkowicie oddaję jej decyzyjność.  Jeśli chodzi o pacjentki – stale rośnie świadomość tego kim jest doula i jak wspiera kobiety, a dzięki takim rozmowom jak ta- te panie,  które jeszcze nie wiedzą – będą miały okazję się dowiedzieć. Jeśli chodzi o obecność na sali i przy porodzie – zgodnie ze standardem organizacyjnym opieki okołoporodowej to tylko i wyłącznie decyzja kobiety, kto będzie jej towarzyszył w porodzie- może być to oczywiście doula. Tu warto zwrócić uwagę na fakt, że coraz więcej szpitali zgadza się na obecność dwóch osób towarzyszących przy porodzie, by kobieta nie musiała wybierać na przykład pomiędzy ojcem dziecka, a doulą. I tak w Legnicy kobiecie może towarzyszyć oprócz ojca dziecka- także doula. A`propos pracy na oddziale. Niestety muszę przyznać, że wciąż – mimo powszechnej dostępności do informacji, możliwości edukacji w POZ, bezpłatnych szkół rodzenia i innych wydarzeń okołoporodowych, dostępności przeróżnych, fajnych kursów, też online za niewielkie pieniądze – odsetek kobiet, które posiadają dosłownie minimalną wiedzę z zakresu fizjologii ciąży i porodu, swoich praw i obowiązującego notabene zaktualizowanego standardu opieki okołoporodowe j- jest niepokojąco niski. Tutaj chciałabym podkreślić, że my doule również proponujemy edukację okołoporodową: możemy spotkać się z klientką w intymnej i swobodnej relacji 1:1, organizujemy warsztaty, kręgi, pogadanki. Sporo doul prowadzi też zajęcia w szkołach rodzenia: posiadamy wiedzę, by przygotować przyszłą mamę do porodu i połogu: pracujemy zgodnie z i w oparciu o EBM czyli powołujemy się na medycynę opartą o dowody naukowe. Reasumując: gorąco zachęcam wszystkie przyszłe mamy i ojców do edukacji- wiedza, choćby podstawowa to punkt wyjścia do podejmowania przez was świadomych decyzji w ciąży, podczas porodu i później w czasie połogu i całego rodzicielstwa. 

W jaki sposób Pani obecność jako Douli szpitalnej wpływa na poczucie bezpieczeństwa rodzących?

MJ: Obecność douli pomaga rodzącym czuć się bardziej wspieranymi, zrozumianymi i spokojnymi. Często rozmawiam z paniami przebywającymi na odcinku patologii ciąży- pomagam im w zrozumieniu języka i procedur medycznych, przybliżam, oswajam. Niektóre panie po raz pierwszy w życiu znajdują się w szpitalu- obecność i wsparcie douli może skracać dystans pomiędzy światem medycyny a kobietą, która jest w bardzo wrażliwym czasie okołoporodowym, gdzie pojawia się multum różnych, nierzadko skrajnych emocji, gdzie na przykład ekscytacja z powodu oczekiwania na dziecko miesza się z lękiem, strachem i niepewnością. Porównałabym w tym przypadku doulę do takiej trochę „opiekunki” czy ucieleśnienia świata poza szpitalnego, która ma czas na to, by wysłuchać, przytulic, potrzymać za rękę, wspólnie pooddychać, pomasować z użyciem olejków.

Jak pomaga Pani kobietom przejść przez fizyczny dyskomfort i ból porodowy?


MJ:
Doula stosuje techniki relaksacyjne, masaże, pomoc w zmianie pozycji oraz wspiera emocjonalnie, co pomaga zmniejszyć odczuwanie bólu i napięcia. Doula ma cały arsenał niemedycznych metod łagodzenia bólu porodowego. Należy do niego woda (okłady, prysznic, kąpiel, termofor), masaże- często z użyciem np. szala rebozo i kontr-uciski, aromaterapia, akupresura,  itd. Itp. Natomiast każda rodząca (każdy człowiek de facto) wyposażona jest w „narzędzie” dostępne zawsze i wszędzie czyli swój własny oddech i ruch ciała. Dlatego oddychamy wspólnie z rodzącą, pomagamy tez w zmianach pozycji, co tez przynosi ulgę oraz pozytywnie wpływa na postęp porodu. O czym koniecznie chciałabym wspomnieć, to psychiczne nastawienie do kwestii bólu porodowego, ale tu konieczna jest praca kobiety  jeszcze w ciąży, ponieważ w skurczach, już na sali porodowej ciężko będzie nawet próbować przekonać kobietę, że zmiana myślenia o bólu porodowym już samo w sobie powoduje, że mama przestaje  z nim walczyć i zamykać ciało, tylko współpracuje ze skurczami- dlatego tak bardzo istotna jest edukacja przedporodowa, świadomość, przygotowanie. A co mam dokładnie na myśli mówiąc o zmianie sposobu myślenia na temat bólu porodowego? Proszę spojrzeć: ból porodowy to jedyny ból u homo sapiens, który ma sens. Dlaczego? Bo każdy skurcz przybliża nas na spotkanie z naszym dzieckiem. Ponadto, ma on funkcje informacyjne- czym skurcze są częstsze i intensywniejsze tym oznacza to, że spotkanie z wyczekanym dzieckiem coraz bliżej, że odczucia bólowe zaraz się zmniejszą i w końcu skończą. Skurcze porodowe są po prostu potrzebne, by dziecko urodziło się w taki sposób jak wymyśliła to natura. Ale jeszcze raz: kluczowe jest to przygotowanie kobiety oraz wybór miejsca oraz osób, które rzeczywiście będą ją wspierać w tym fizjologicznym procesie.  

Czym są „Kręgi Opowieści Porodowych” i dlaczego są one ważne?


MJ:
„Kręgi Opowieści Porodowych” to spotkania, podczas których kobiety dzielą się swoimi doświadczeniami związanymi z porodem. Są one ważne, ponieważ pozwalają na budowanie wspólnoty, wymianę wiedzy i emocjonalne wsparcie. Na początku każdego kręgu umawiamy się z uczestniczkami na swego rodzaju kontrakt, który miedzy innymi mówi o tym, że nie wynosimy opowieści poza zawiązujący się krąg, że wyłączamy telefony, nie oceniamy przedmówczyń, że nie przerywamy, słuchamy oraz, co bardzo ważne: nawet w najtrudniejszej historii porodowej staramy się wspólnie znaleźć jakiekolwiek „ziarno mocy”. Kontrakt ma wprowadzić i zagwarantować poczucie bezpieczeństwa- przecież obce osoby wymieniają się swoimi najbardziej intymnymi doświadczeniami! Kręgi są bardzo ważne, ponieważ nierzadko to właśnie w trakcie takiego kręgu, kobiety historia porodowa zostaje po raz pierwszy tak naprawdę usłyszana- wybrzmiewa bez oceniania, bez niewspierających komentarzy. Ile razy i jak wiele kobiet (oczywiście pytam retorycznie) na całym świecie, gdy próbowały podzielić się swoją niełatwą historią porodowa, od osób bliskich czy nawet najbliższych słyszały: „Nie ma co wracać do tego, przecież masz zdrowe dziecko- powinnaś się cieszyć, a nie rozmyślać o i rozdrapywać …!” I taka młoda mama w tym momencie można powiedzieć, że znika- taki tekst całkowicie umniejsza jej emocje, depcze jej przeżycia, jej historię porodową, która została już zapisana do końca jej życia- zarówno w jej ciele jak i umyśle. Bo w takim komentarzu, ja się pytam- gdzie jest nowonarodzona matka? Liczy się tylko dziecko? Poród, urodzenie dziecka jest najbardziej transformującym, granicznym wręcz wydarzeniem w życiu kobiety. Historia porodowa, szczególnie ta najtrudniejsza musi wybrzmieć, a my doule – organizując takie kręgi stwarzamy przestrzeń do tego, która to często staje się naturalnym zaczynkiem do przepracowania swoich np. traum porodowych już ze specjalistą czyli psychologiem okołoporodowym. Moc kobiecego kręgu jest wielka, oczyszcza, otula i utula.

„Doula to profesjonalistka” – jak definiuje Pani ten profesjonalizm w kontekście wsparcia emocjonalnego?


MJ:
Profesjonalizm douli polega na empatii, umiejętności słuchania, dostosowywaniu się do potrzeb rodzącej oraz przestrzeganiu granic swojej roli, bez ingerencji w aspekty medyczne. Ale rozwinę: na samym początku szkolenia organizowanego przez Stowarzyszenie Doula  Polsce, czyli podczas Akademii Wsparcia Okołoporodowego, którą ukończyłam, miałyśmy zjazd poświęcony pracy z własnymi, osobistymi historiami i doświadczeniami okołoporodowymi, a także pracy z własnymi (i nie tylko) przekonaniami. I właśnie przekonania własne, a raczej świadomość i umiejętność wyraźnego ich oddzielania od tego, co dana kobieta-klientka potrzebuje, oczekuje, najzwyczajniej chce – jest  w pracy profesjonalnej douli KLUCZOWA. To nie nasz, mój poród- ja podążam za wyborami kobiety, oświetlam jej drogę, nie komentuję, nie oceniam, nie podważam, nie udzielam rad. Suma tego powoduje, że kobieta-klientka-rodząca się matka odczuwa czy raczej towarzyszy jej wysoki poziom sprawczości- to jej poród, to jej historia.

Jak wygląda „nocka z doulą”. O co najczęściej proszą mamy w te pierwsze, trudne noce po powrocie ze szpitala?


MJ:
Osobiście nie posiadam  w ofercie tego typu usługi, natomiast wiem na czym to polega i gorąco zachęcam do dania sobie przyzwolenia na skorzystanie z niej: ponieważ również połóg może być dobrym doświadczeniem, a nawet – można mieć „królewski połóg”. Oczywiście trzeba taki zaplanować i przygotować się do niego. Ale odnośnie „nocek z doulą”: w ogromnym skrócie wygląda to tak, że doula zajmuje się maleństwem, podczas kiedy mama odpoczywa lub śpi. Doula karmi dziecko odciągniętym mlekiem mamy lub przynosi je do mamy, by ta mogła je nakarmić piersią. Lub podaje mieszankę mleko-zastępczą.  Po karmieniu doula dalej opiekuje się  dzieckiem, by mama mogła kontynuować odpoczynek, który w okresie okołoporodowym, połogu jest niezwykle istotny. Tutaj mam taką podpowiedź dla wszystkich, którzy w niedługim czasie będą odwiedzać świeżo -upieczonych rodziców: zamiast kolejnej plastikowej zabawki lub innego mało potrzebnego gadżetu, zrzućcie się z najbliższymi rodziny na voucher na wsparcie douli w połogu- minimum 10h!

Czy zawód Douli w Polsce to już stabilna ścieżka zawodowa, czy wciąż misja?


MJ:
Zawód douli w Polsce wciąż jest w fazie rozwoju, zyskiwania na popularności szczególnie w mniejszych miastach niż aglomeracje i dla wielu osób pozostaje bardziej misją niż stabilną ścieżką zawodową. Z moich subiektywnych obserwacji wynika, że w dużych miastach oraz przy założeniu, że dana doula poświęca sporo czasu i energii na promowanie swoich usług –  można powiedzieć, „że można utrzymać się z doulowania”. Oczywiście tutaj kluczowa kwestią jest to o jakich kwotach mówimy, kiedy pada stwierdzenie „utrzymywać się”- dla każdego będą to inne kwoty. Kolejny istotny punkt- czy dana doula działa w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej- jak wiemy przedsiębiorcy ponoszą spore koszty prowadzenia i utrzymania działalności… reasumując, na dzień dzisiejszy i z mojego punktu widzenia w większości przypadków nie jest to stabilna ścieżka zawodowa, jeśli oprócz bycia doulą dana kobieta nie czerpie przychodów z innego źródła.

Żeby zostać Doulą trzeba ukończyć kursy medyczne, studia itp.? Co musi potrafić Doula?


MJ:
Doula nie musi kończyć studiów medycznych, ponieważ nie jest wsparciem medycznym i należy to konsekwentnie podkreślać (nie jest też alternatywą dla zawodów medycznych na przykład położnych). Tak jak wspomniałam na początku naszej rozmowy, niestety, zawód douli wciąż nie jest w Polsce regulowany prawnie, to znaczy, że  nie jest zawodem wymagającym licencji ani formalnych kwalifikacji mimo, że oficjalnie zawodem jest. Doula to poniekąd „stan umysłu i serca” – na pewno nieodzowna jest empatia, chęć i gotowość słuchania, słyszenia i usłyszenia drugiego człowieka, spora doza samoświadomości.

Dlaczego zdecydowała się Pani zostać doulą?


MJ:
Wszystkie trzy porody moich dzieci to były dobre, a nawet piękne i wzmacniające doświadczenia. Zawsze przytaczam takie porównanie: „zalękniona sarna wróciła do lasu, a wyszła z niego odważna, nieustępliwa i nieustraszona lwica”. Nie ma większego i bardziej transformującego wydarzenia w życiu kobiety niż urodzenie dziecka. Z ogromnej wdzięczności za moje porody postanowiłam tę wdzięczność „zwrócić wszechświatowi”, czyli, by inne kobiety też mogły doświadczyć takich porodów. Bardzo mocno wierzę w to, że jest to możliwe. Ale wymaga chęci, świadomości i wiedzy, przygotowania. Na przykład – z doulą.

Dziękuję za rozmowę

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *