Strona główna / Wywiady / Gdy przyroda mówi szeptem, usiądź i posłuchaj opowieści Aleksandry Ziober

Gdy przyroda mówi szeptem, usiądź i posłuchaj opowieści Aleksandry Ziober

Polskie łąki, zapach suszonej lipy, Dziadek Zielarz, który koi nie tylko choroby. Aleksandra Ziober dorastała wśród suszących się ziół, a teraz stworzyła fenomen na rynku literatury dziecięcej. Autorka i ilustratorka bestsellerowej serii książek dla dzieci „Chatka Zielarza”, w swoich historiach przemyca zapomnianą dziś wiedzę o ziołach, tworząc tym samym niezwykły klimat napisanych opowieści. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk, Aleksandra Ziober opowiada m.in. o tym, czy zwykły mniszek lekarski może stać się bohaterem dziecięcej wyobraźni, ale też o odkrywaniu tajemnic przyrody i niezwykłej relacji z dziadkiem.

Jak narodził się pomysł na serię „Chatka Zielarza”? Czy Twoje własne zainteresowanie ziołami i naturą było inspiracją do stworzenia postaci dziadka Zielarza, Kajtka i Tosi?

AZ: Jestem dzieckiem, które dorastało wśród suszących się ziół. Skubanie lipy, hakanie rumianku czy wyprawy na zioła, to była moja codzienność. Chciałam napisać książkę, której nie znalazłam do tej pory jako mama. Książkę, która zachęciłaby dzieci do spędzania większej części czasu na dworze i zainteresowania skarbami, które rosną wokół nich. Taka praktyczna wiedza coraz bardziej zanika, a przecież kiedyś, w trudnych czasach, zdarzało się, że ratowała zdrowie i życie.

W książkach tych łączysz ciepłą opowieść z praktyczną edukacją. Jak udaje Ci się zachować balans, by książka uczyła, ale nie przypominała nudnego podręcznika?

AZ: Podczas planowania książki, dokładnie rozpisuję sobie treści merytoryczne, które chciałabym wpleść w fabułę. Celowo wybrałam do każdej części tylko sześć głównych ziół, by nie przytłoczyć dzieci nadmiarem wiedzy. Bo jeśli dzieci pokochają zioła dzięki “Chatce Zielarza”, to nie będzie potem problemem, by sięgnęły po atlas, czy poradniki zielarskie.

Uważasz, że współczesnym dzieciom brakuje takiego bliskiego, spokojnego kontaktu z przyrodą?

AZ: Niektórym na pewno, ale coraz więcej mamy świadomych rodziców, którzy dostrzegają jakie to ważne.

W swoich mediach społecznościowych pokazujesz kulisy pracy – sama piszesz, ilustrujesz, a potem pakujesz i wysyłasz paczki do czytelników. Co w tym procesie self-publishingu daje Ci największą satysfakcję?

AZ: To bardzo przyjemne uczucie móc realizować dokładnie swoją własną wizję bez kompromisów. Mam wpływ nie tylko na ludzi, z którymi współpracuję przy tworzeniu książek, ale choćby na takie rzeczy jak upcyklingowe pakowanie paczek, czy niekorzystanie z AI w kampaniach reklamowych. Ale taką największą satysfakcję daje mi możliwość bezpośredniego kontaktu z moimi czytelnikami.

Do swoich książek dołączasz autorskie mieszanki ziół, jak np. „Herbatka Cichoszka”. Planujesz w przyszłości rozbudować to ziołowo-literackie uniwersum o kolejne produkty?

AZ: Być może coś jeszcze wymyślę przy okazji premiery ostatniej części “Chatki Zielarza”, ale bardzo mi pasuje bycie małym sklepikiem, w którym mogę robić wszystko samodzielnie i zamawiać herbatki bezpośrednio u mojego taty. Nie chciałabym przekroczyć granicy, w której zabierze to moją radość.

Jesień i zima to czas przeziębień. W Twoim domu rodzinnym syrop z czarnego bzu i maść majerankowa, o których piszesz, również były pierwszym ratunkiem w czasie choroby?

AZ: W moim domu był syrop z cebuli i ziołowe napary. Te ostatnie przemyciłam w książce. Syrop z czarnego bzu odkryłam stosunkowo niedawno, przy moich własnych dzieciach.

Książki z serii skupiają się na bliskich relacjach dzieci z dziadkiem. Czy postać dziadka Zielarza ma swój realny pierwowzór w Twoim życiu, czy jest uosobieniem tęsknoty za spokojnym, mądrym przewodnikiem po świecie?

AZ: Chciałam by postać Dziadka była takim wzorem emocjonalnie dojrzałego dorosłego, z którego my jako rodzice będziemy mogli brać przykład czytając te książki. Nie ma więc pierwowzoru, to tęsknota i marzenie by być takim dorosłym dla swoich dzieci.

Twoje ilustracje mają bardzo ciepły, nostalgiczny klimat. Jakich technik używasz do ich tworzenia? Czy pracujesz tradycyjnie np. akwarelami, czy cyfrowo, starając się oddać analogowy charakter?

AZ: Zaczynałam od malowania akwarelami i ten analogowy charakter jest dla mnie bardzo ważny gdy używam teraz cyfrowych pędzli na tablecie. Koncepty i część szkiców nadal rysuję ołówkiem na kartce.

Według jakiego klucza dobierasz rośliny do poszczególnych tomów? Czy decyduje o tym kalendarz zbiorów, czy raczej to, jak dana roślina np. pokrzywa w Wiośnie czy czarny bez w Jesieni rezonuje z problemem emocjonalnym, który poruszasz w fabule?

AZ: Jest kilka takich kluczy do których dopasowuje rośliny: pora roku, główny temat książki i stopień popularności danej rośliny. Czarny bez na przykład miał pójść do “Wiosny”, gdy kwitły kwiaty, ale po skonsultowaniu tego ze specjalistą okazało się, że czas kwitnienia bzu to co najmniej miesiąc lub nawet dwa później niż czas zbioru młodej pokrzywy czy liści mniszka. Więc musiał pójść do “Jesieni”. Finalnie uważam, że wpasował się tam idealnie.

Mamy wiosnę, lato i jesień, czy naturalną konsekwencją serii będzie „Chatka Zielarza – Zima”? Jakie zioła lub sekrety natury można odkrywać z dziećmi w najzimniejszą porę roku?

AZ: To jedno z najczęstszych pytań jakie dostaję ostatnio: Czy będzie “Zima”? Będzie! Myślę, że ostatnia część poruszy nie mniej ważny temat niż pozostałe i pokaże, że nawet zimą są rośliny które można zbierać. Ale jakie konkretnie i o czym będzie ostatnia książka? To już pozwolę sobie zostawić w tajemnicy.

Dziękuję za rozmowę

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *